Pożyczyłem (teoretycznie) parę lat temu milion dolarów od Amerykanina, co wtedy warte było 4,5 miliona złotych. Teraz oddaję tyle samo dolarów, ale warte tylko 2,5 miliona złotych. Amerykanin, który chce kupić u nas za złotówki wspaniałe lasery, jest zrozpaczony, bo mu za drogo wychodzi. Kupuje więc u Chińczyka, który związał kurs juana z dolarem i u niego jest dużo taniej.
Podobne scenariusze można ciagnąć w nieskończoność.
Dewaluacja, czy rewaluacja to nie gra, gdzie mogą być wszyscy wygrani (jak w dobrze rozwijaącej się gospodarce). Jeden musi stracić, aby mógł wygrać drugi.
Potrzebny jest na gwałt jakiś pomysł, co mogłoby być wartością stałą, w której zawierałoby się tranzakcje.
Kiedyś było złoto, ale to już "se ne vrati".
A co by się stało, gdyby był jeden pieniądz dla całego świata?
Gdyby powstał bank centralny dla całego swiata, który dodrukowywałby dokładnie tyle pieniędzy, ile wynosi wzrost gospodarczy na świecie.
Zniknęłaby też inflacja (następne oszustwo finansowe), a turyści byliby zachwyceni.
Byłby pewien problem z wymianą obecnych walut na nową walutę, ale jak to się udaje w Europie, to dlaczego nie na całym świecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (16)