Jakby w sukurs poprzedniej dyskusji na temat nieuczciwości zmiany kursu walut przyszli mi stoczniowcy szczecińscy, którzy sprzedają statki za dolary, a pracę ludzką muszą opłacić w złotówkach. Przy dewaluacji dolara stocznia stała się niewypłacalna.
Normalnie, jak ja kupuję w Anglii to płacę funtami, jak w USA to dolarami, a jak w Japonii to jenami. Dlaczego stocznia sprzedaje statki za dolary?
Albo menadżer stoczni jest do bani...
Albo nie może inaczej. Można spekulować dlaczego... Nasza (PiS-u w ostatnich dwóch latach) polityka na kolanach wobec USA (a z wypiętą d... wobec Europy) może być jedną z przyczyn. Już dużo lepiej było związać złotówkę z Euro i sprzedawać statki za Euro (tak, jak ja sprzedaje moje lasery).
Jeszcze jedno... W poprzedniej dyskusji mój ulubiony Polemista Leszek stwierdził, że nie ma nic takiego jak obiektywna wartość towaru, tylko za każdym razem przy kupnie/sprzedaży wartość jest ustalana pomiędzy kupującym a sprzedającym.
No, ale to jest właśnie obiektywna (rynkowa) wartość towaru. Problem jednak w tym, że są nieuczciwi producenci, którzy np., sprzedają "chrzczoną" benzynę. Kupujący pojęcia o tym nie ma, a samochód mu się psuje. Dokładnie tak samo jest z dewaluacjami/rewaluacjami waluty. Stoczniowcy pojęcia nie mieli, że dolar tak spadnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)