Od rana "normalka". Pociąg podmiejski spóźnił się o 30 minut, wydłużając moją podróż tym środkiem lokomocji dokładnie dwukrotnie. Na stacji Warszawa Zachodnia chciałem przedłużyć ważność Karty Miejskiej, ale usłyszałem, że karta jest uszkodzona. Wzruszyłem ramionami, bo wydało mi się to kompletną bzdurą, i pojechałem na Wolę, gdzie pracuję i w okolicy mam cztery kioski. W dwóch maszyny do ładowania karty były popsute, w trzecim nie było takowej, a w czwartym Pani -kioskarka burknęła, że muszę mieć dokładnie 66 zł, bo Ona nie ma drobnych. Miałem jedynie 100 zł, więc pokornie poszedłem do spożywczego, kupiłem chleb i zupkę chińską dokładnie za 4 złote. Pani-spożywcza wpadła we wściekłość z powodu mojego braku drobnych, ale wydała resztę. Szczęśliwy naładowałem swoją Kartę Miejską, ale do pracy zamiast o 9-tej przyszedłem o 10-tej.
Niech godzina pracy ludzkiej w Polsce jest warta średnio 50 złotych (moja 1000 !!!). Jeżeli 10 milionów Polaków codziennie traci taką godzinę przez stanie w korkach, w kolejkach, przez durnotę sprzedawców, urzędników, kolejarzy, to dziennie wychodzi 500 mln zł. Rocznie to 150 mld zł, czyli ponad połowa budżetu naszego państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)