Nasz miłościwie nam panujący Prezydent wyraził się, że "nie porywamy się z Motyką na księżyc". Obsesję księżyca można łatwo zrozumieć, ale co do tego ma pan Lucjan Motyka, paskudny komuch, chyba już nieżyjący? W każdym razie niewesoła sytuacja polega na tym, że porywanie się z motyką na słońce jest dalej sprawą niewyjaśnioną.
Za to dzisiaj na parkingu przed supermarketem jeden drugiemu zajechał drogę, za co został obrzucony: "Ty kondonie złamany!" Za moich czasów zupełnie co innego było złamane. Było to określenie wulgarne, ale nawiązujące do ewolucyjnej teorii Darwina, w której złamane męskie organy płciowe prowadzą do wyginięcia gatunku.
Natomiast złamany kondon (kondom?)? Lepiej byłoby "dziurawy", "zużyty", czy "pęknięty"... Złamany mógłby być, gdyby się go zamroziło, na przykład w ciekłym azocie. Ale wtedy i co innego też mogłoby się złamać... Na przykład serce...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)