Jednym z największych zagrożeń cywilizacyjnych Polski (i nie tylko!) jest upadek poziomu nauczania matematyki.
Niedawno w piwnicy zanlazłem swój zbiór zadań z ósmej klasy podstawowej. Większość zadań identycznych z tymi, jakie pojawiają się obecnie na maturze (mój Syn ją zdawał rok temu, i wiem, co piszę).
Bez matematyki żadnego dobrobytu nie będzie. Dlatego jest ona absolutnym priorytetem w programie mojego Ministerstwa.
Nauczanie matematyki podzielone byłoby na dwie części: jedna, to matematyka w stanie czystym, druga to matematyka w fizyce, chemii, czy biologii.
Ta druga część byłaby nauczana razem z tymi naukami i o tym będzie w następnej notce.
Natomiast 5-godzinny tygodniowy cykl nauczania matematyki czystej wyglądałby tak:
1 godz.- gra w szachy z programem komputerowym,
1 godz- gra w szachy z kolegą (koleżanką),
1 godz.- rozwiązywanie zagadek logicznych, typu "Fryzjer jest rudy, ma dwa koty, mieszka nad hydraulikiem, malarz ma Fiata, itd ...., . Kto mieszka najwyżej?
2 godz.- rozwiązywanie zadań bardziej matematycznych, typu "Udowdnij, że przekątna... "
Żadnych wykładów!!! Nauczyciel jest tylko po to, aby dawać delikatne wskazówki naprowadzające.
Zadaniem najwazniejszym jest zerwanie z "tłuczeniem" setek zadań według jakiegioś schematu.
Strasznie cierpiałem, jak moje Dzieci traciły cierpliwość do zadania matematycznego po paru minutach. Zadanie matematyczne powinno się rozwiązywac i dwa tygodnie, jak nie dłużej. Dopiero wtedy matematyka sprawia człowiekowi przyjemność, a "po drodze" do rozwiązania musi nauczyć się mnóstwa innych rzeczy.
W tej "konkurencji" nie stawiałbym żadnych ocen. Tylko tworzony byłby ranking szachistów oraz łamigłowkowiczów. Najlepsi mogliby się ścigać w zawodach międzyszkolnych. Najgorsi..., niestety, zawsze są i najgorsi. Ale może w innych dziedzinach (np., sporcie) byliby najlepsi.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)