hazelhard hazelhard
59
BLOG

Science

hazelhard hazelhard Kultura Obserwuj notkę 25

Człowiek czasem myśli, że pisze sobie a muzom.

A jednak... Przed rokiem pisałem o powstawaniu elitarnych uczelni w Niemczech, agitując za powstaniem takowych w Polsce:

http://hazelhardbis.salon24.pl/1318,index.html

Pani Minister Kudrycka przeczytała moje zalecenia i... proszę bardzo. Jest projekt takowych (dzisiejsza GW).

Podbudowany takim sukcesem, piszę dalej o reformie edukacji (na razie na poziomie przeduniwersuteckim):

Biologia, chemia, fizyka, geologia, matematyka- chciałbym połączyć to wszystko w jeden przedmiot, który można nazwać „BeCeFeGeM”. Jak pisałem wcześniej, na ten przedmiot byłyby poświęcone 2 godziny dziennie. Trochę mało, ale czy można zabrać czas innym przedmiotom (patrz dwie notki wstecz), to jest rzecz do dyskusji.

Dlaczego chciałbym połączyć te 5 przedmiotów w jeden? Dlatego bo współczesny lekarz (nie mówiąc o tym za 20 lat) używa laserów i ultrasonografów, bo fizyk łączy tranzystor z komórkami nerwowymi, a informatyk tworzy programy symulujące drgania źrenicy. Koniec z XX-wieczną wąską specjalizacją i kompletnym abnegactwem w innych dziedzinach życia.

W odróżnieniu od gier matematycznych BeCeFeGeM byłby nauczaniem pracy zespołowej. To, co w Polsce jest wielką bolączką, to brak umiejętności współpracy. Miałem przyjemność obserwować edukację w Holandii. Tam prace zespołowe (np., budowa placu zabaw) nauczane są od przedszkola. I potem widać to w dorosłym życiu.

Żeby nie zanudzać, opiszę pokrótce przykładową pracę semestralną (wiosenną) w siódmej klasie podstawowej.

40 dzieci jest dzielonych na 4 zespoły. Każdy zespół dostaje paczkę nasionek fasoli ozdobnej, oświetlacz diodowy niebieski, zielony, czerwony i biały, 4 paczuszki saletry amonowej, potasowej, superfosfatu, tlenku fosforu, i czegoś tam jeszcze. Koszt materiałów do zużycia wynosi ok. 5 zł, koszt oświetlaczy diodowych 100 zł, co przy amortyzacji 10 semestrowej daje 10 zł. Dodajemy jeszcze parę doniczek plastikowych i na jednego ucznia wypada ok. 2 zł.

Zadaniem uczniów jest zbadanie wpływu światła i nawozów na wzrost rośliny.

 

Cykl badawczy wygląda w ten sposób:

 

  1. Organizacja grupy, napisanie planu działania, który jest akceptowany (lub nie!) przez nauczyciela.
  2. Konstrukcja stanowisk badawczych. Oczywiście bardzo popierana jest inwencja młodych badaczy- mogą podgrzewać roślinki, mogą stosować dodatkowe diodki podświetlające od dołu liście, mogą dosypywać różnych innych związków chemicznych do rośliny.
  3. Każdy z członków grupy ma nieco inne zadania- jeden jest od diod, drugi od korzeni, trzeci od liści, itd. Zadaniem każdego jest napisanie 10-30 stron na dany temat na podstawie literatury internetowej i książkowej (wizyty w instytutach naukowych bardzo pożądane). Każdy z grupy czyta wypracowania kolegów, a szef grupy w pewnym momencie decyduje (nauczyciel trochę pomaga), kiedy powstaje 100-stronicowe opracowanie literaturowe na temat fototropizmu, LED-ów, otrzymywania saletry amonowej, roli korzeni w rozwoju rośliny, itd. Za te 10 stron każdy autor dostaje indywidualny stopień. Drugi stopień dostaje za 15-minutową prezentację powerpointową przed całą 10-osobową grupą. W połowie semestru jest 2 godzinna klasówka z całości zagadnienia.
  4. Jednocześnie prowadzona jest dokumentacja eksperymentu: zdjęcia (aparat pożyczony od rodziców), pomiary wielkości różnych części rośliny. Szef grupy kontroluje, czy wszystkie pomiary są wykonywane zgodnie z planem. Jeżeli nie, to, niestety, albo grupa wpływa na leniucha, albo informacja jest przekazywana do nauczyciela, który działa dalej (rozmowa z uczniem, rodzicami, usunięcie ze szkoły).
  5. Po 2,5 miesiącach następuje zakończenie części eksperymentalnej i uczniowie opisują wyniki. Znowu powstają 100 stronicowe raporty, a uczniowie dostają ocenę za 10-stronicowy raport oraz za 15-minutową prezentację. Mamy także klasówkę na zakończenie semestru.
  6. Przez cały semestr uczniowie muszą przeczytać książeczkę, która zawiera informacje minimum, i które są testowane w ogólnopolskim teście.
  7. Przez cały semestr uczniowie dostają zadania matematyczne związane z tym, co robią, typu: „obliczyć stężenie saletry amonowej, jeżeli do 100 g roztworu…”, albo „dioda emituje światło o mocy 5 mW, pobierając 20 mA przy napięciu 4 V. Oblicz sprawność...”. I tym podobne.
  8. Na koniec semestru jest ogólnopolski test internetowy, który warunkuje zdanie do następnej klasy.
  9. Wszystkie roślinki są wysadzane pod płotem szkoły, a 1 września wszyscy cisza się wspaniałym widokiem ukwieconego parkanu.

 

W takim cyklu nauczania uczeń nie może się nudzić, wszyscy są wciągnięci do pracy, ilość rozmaitych zagadnień do nauczenia się jest bardzo duża.

Pewnym problemem jest to, że w internecie zaczęłyby pojawiać się gotowce literaturowe (danych eksperymentalnych nie da się sfałszować, bo nauczyciel łatwo odkryje oszustwo). Ale to bardzo dobrze. Nauczyciel powinien zapowiedzieć, że za odkrycie, że coś jest gotowcem, stawia dwójkę, a lepszy stopień można dostać za coś własnego. Jeżeli uczeń ma jedynie ambicje na dwójkę, to niech przepisuje (na copy-paste bez czytania są sposoby!).

 

Prezentacje (z pytaniami kolegów i nauczyciela) za to pokazują, czy ktoś coś naprawdę rozumie, i czy potrafi atrakcyjnie to przygotować.

Nie mam czasu rozpisywać wszystkich semestrów dla całych kilkunastu lat nauki. Ale zaręczam, nie jest to wielki problem…

Problemem, o którym będę pisał później, jest znalezienie nauczycieli z odpowiednią charyzmą, talentem organizacyjnym, wiedzą, którzy by to wszystko „pociągnęli”. Ale o tym kiedy indziej…

hazelhard
O mnie hazelhard

przeprowadzam wirtualna sanacje polskiej nauki Every day I get up and look through the Forbes list of the richest people in America. If I'm not there, I go to work. (Robert Orben) When you reach for the stars you may not quite get one, but you won't come up with a handful of mud either (Leo Burnett).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Kultura