Wszystkim bardzo dziękuję za dyskusję na temat reformy naszej edukacji. Pojawiło się kilka wątków, będą one dyskutowne w następnych "poważnych" notkach, ale dzisiaj, weekendowo, chciałbym zrobić parę luźnych uwag.
Reforma edukacji nie jest sprawą łatwą. Nie jest, bo mamy państwo krwiopijców, żerujących na wszystkich podatnikach. Mamy rzesze beznadziejnych i całkowicie zbędnych biurokratów, niedouczonych nauczycieli, leniwych lekarzy, naukowców, którzy nic istotnego nie robią, banki, które ludzi wstrętnie oszwabiają, księży, którzy wciskają ludziom ciemnotę, itd. Gdzie się nie rozejrzeć, to ktoś z podatnika krew wypija. A ludzie wybierają dalej taki model państwa, bo sami się nie potrafią zorganizować, i nie potrafią zrozumieć, jak są robieni w konia.
Jedyną możliwość wyjścia z tego zaklętego kręgu mamy poprzez edukację, w której jednym z priorytetów byłoby nauczenie się organizacji życia w kraju demokratycznym.
Najprościej, oczywiście, byłoby zabrać pieniądze różnym agencjom, zbędnym politykom, i wszędzie tam, gdzie są one (te pieniądze) marnotrawione. Problem w tym, że żaden rząd obecnie możliwy tego nie zrobi.
Jednocześnie, zwiększenie obciążeń rodziców na rzecz edukacji swoich dzieci, ma małe szanse powszechnej akceptacji, bo mnóstwo ludzi jest autentycznie bardzo biednych.
Dlatego, staram się przedstawiać reformę przy zapewnieniu wynagrodzenia nauczyciela na poziomie 8-10 tys zł brutto, bo za mniejsze pieniądze nikt utalentowany nie będzie pracował. A zgadzam się w pełni z moimi Dyskutantami, że absolutnie najważniejszym problemem jest jakość Nauczyciela. To, jaki będzie program Ministerstwa, jaki będzie podział na klasy i przedmioty, jest sprawą drugorzędną. Dobry nauczyciel nauczy zawsze i wszędzie.
Jak pisałem wcześniej, płacenie takich pensji Nauczycielom możliwe jest albo przez zdublowanie wydatków na edukację (patrz wyżej dlaczego to nie przejdzie), albo zastąpienie nauczyciela w połowie przez komputer i internet.
Byłoby wspaniale, gdyby jeden doskonały nauczyciel przypadał na 10 dzieci. Byłoby, ale to takie samo stwierdzenie, że lepiej być bogatym, pięknym i zdrowym, niż ubogim, brzydkim i chorym. Na razie mamy szansę na dobrych nauczycieli przypadających na 40-oro dzieci, albo na beznadziejnych (czyli obecnych) przypadających na 25-oro dzieci. Wybór należy do Państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)