Celtic bije Barcelonę (teraz jest przerwa). Dobry moment na pisanie o lekcjach wf-u.
Jak wcześniej pisałem, zajęcia sportowe byłyby po dwie godziny dziennie. Codziennie!
Dlaczego nie po godzinie? Ano dlatego, że 15 minut potrzeba na rozgrzewkę, 15 minut na prysznic i przebranie się, czyli absurdem są lekcje wf-u 45 minutowe.
Dlaczego aż tyle?
Dlatego, bo aktywność ruchowa jest równie ważna jak umysłowa. Ważna dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego.
Nie jestem wielkim fanem sportu wyczynowego, bo polega on teraz w dużej mierze na szkodliwym szprycowaniu się. Natomiast sport po 2 godziny dziennie, to akurat w sam raz.
Kilka luźnych uwag:
i) Sportowcy trenujący w klubach różne sporty mogliby być z lekcji wf-u na swoje treningi zwalniani,
ii) Trzeba byłoby zracjonalizować wykorzystanie basenów oraz boisk, które teraz są puste. Na basenach pływa po 20-30 osób, mogłoby po 100.
iii) Jeden nauczyciel powinien przypadać na 20-u uczniów.
iv) Oprócz pływania, rekomendowałbym wszystkie sporty zespołowe i bieganie. Dla bogatszych szkół, tenis, badminton i squash. Żadnej gimnastyki akrobatycznej (urazy), żadnych sportów walki (to samo), bardzo mało siłowni (skracanie mięśni).
v) Jak najwięcej rywalizacji międzyklasowej i międzyszkolnej, bo nic tak nie tworzy lokalnego patriotyzmu, jak zawody sportowe.
I tyle na temat programu nauczania (wcześniej było o grach matematycznych, o science, o art, i o angielskim). Za parę dni będzie o nauczycielach. I invite you form the mountain, czyli zapraszam z góry.





Komentarze
Pokaż komentarze (5)