Oglądam właśnie program w TVP1 z wywiadami z panami Gontarczykiem i Kolegą (ci od książki o Wałęsie). Jeden z Nich oświadczył, że w IPN-ie nie istniała fizyczna możliwość fałszowania dokumentów. Jeżeli tak, to teczka pana Kaczyńskiego też nie mogła być sfałszowana.
Chichotem historii jest to, że ubeckie papiery stanowią źródło mądrości dla tych, którzy mienią się być antykomunistami.
Słucham dalej, i słyszę pana Senatora Romaszewskiego, że prawda sądowa (nieuznanie, że Wałęsa to TW Bolek) to nie prawda historyczna. Jak mawiał ksiądz Tiszner są takie prawdy: "Święta prawda, cała prawda i gówno prawda".
A może zamiast pastwić się nad Wałęsą zastanówmy się, dlaczego przez prawie 20 lat nie zbudowaliśmy autostrad.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)