Przez internet przeleciała sensacyjna wiadomość, że Iran wystrzelił dziś w kosmos rakietę z żywymi zwięrzetami. Przeleciała i znikła. Zarówno sama informacja, jak i rakieta. W rezultacie nie wiem czy to fakt autentyczny, czy też wymyślony w CIA antyirański żart. Jeśli żart to znakomity, bo wśród wystrzelonych zwierząt miały być niezby koszerne dżdżownice (czyżby pierwsze dżdżownice w kosmosie...?). Ponadto załączone zdjęcie pokazywało kilkunastometrową rakietę, startującą z wyrzutni samochodowej (ale do wyniesienia dżdżownic taka mała rakieta na pewno wystarczy).
Potoczna definicja supermocarstwa była kiedyś dość prosta. Był to niezależny kraj dysponujący bronią jądrową oraz techniką kosmiczną. To ostatnie pojęcie było nieco nieprecyjne, w praktyce decydowała więc możliwość wystrzelenia w kosmos żywych ludzi. Oczywiście wraz z bezpiecznym powrotem. W latach 60-tych supermocarstwami były USA i ZSRR. Wydawało sie kiedyś, że trzecim supermocarstwem stanie się Japonia. Ale jakoś nic z tego nie wyszło, nie tylko z powodu awersji Japończyków do bomby atomowej.
Trzecim supermocarstwem stały się całkiem niedawno Chiny. Czwartym wkrótce będą Indie; jak tylko skończy się kryzys, mają wysłać w kosmos swoich. Iran ma przed sobą jeszcze sporo do zrobienia, ale... kto wie...? Za pięć, dziesięć lat... Swoją drogą cóż za ironia historii. Ajatollahowie realizują dziś dokładnie mocarstwowy program szacha, którego sami obalili.
Ironia numer dwa. Kilkadziesiąt lat temu, Polska była, albo miała wkrótce stać się 10-tą potęgą świata. Sama jedna. Dziś jesteśmy w Zjednoczonej Europy. Powoluteńku pełzamy za oddalającym się światem. Może przynajmniej uda nam się przegonić Iran...?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)