Jako obywatel stołecznego królewskiego miasta Krakowa z niesmakiem patrzę na przepychanki wokół pogrzebu Prezydenta na Wawelu. To że zdania są podzielone to naturalne. Dopóki różnice zdań nie przekraczają granic kawiarniano- herbacianych dyskusji, jest to nawet bardzo pożyteczne, bo przy tym odbywa się lekcja polskości. Ale publiczny protest jest nie do zaakceptowania. Tym bardziej że przy okazji jedni atakują arcybiskupa Dziwisza, a inni profilaktycznie Jarosława Kaczyńskiego.
Otóż uroczysty pogrzeb Lecha na Wawelu wcale nie musi się automatycznie przekładać na sukces wyborczy Jarosława. Wybory odbędą się za trzy miesiące, emocje niewątpliwie opadną...Czy w ogóle Jarosław Kaczyński będzie kandydował jeszcze nie jest oficjalnie potwierdzone i nie czas na to.
Ci którzy twierdzą że Lech Kaczyński nic dobrego dla Polski nie zrobił, nie chcą widzieć tego co się dzieje w Polsce. Nie chcą widzieć wielogodzinnych kolejek do pałacu prezydenckiego, nie chcą widzieć wielkiej fali sympatii dla Polski na świecie, w Europie a zwłaszcza w Rosji. Nie chcą widzieć także upublicznienia na cały świat sprawy Katynia. Nie chcą widzieć prezydentów (i monarchów) zjeżdżających do Krakowa, ani harcerzy pełniących wartę honorową...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)