W internecie pojawiła się analiza ostaniego kilometra przelotu TU-154 wykonana przez Sergieja Amelina. Analiza ta jest nieźle udokumentowana zdjęciami połamanych na trasie przelotu drzew. Widzę że jest powszechnie dostępna na wielu stronach, jest też filmik z symulacją i komentarzem na TVN. Polecam wszystkim zainteresowanym.
Wnioski z analizy są dość porażające. Samolot leciał bardzo nisko już w znacznej odległości od lotniska. Pierwsze drzewo zostało uszkodzone w odległości 1100 m od początku pasa startowego na wysokości około 10 m od ziemi. Drzewo to usytuowane 60 m od osi pasa startowego, czyli zakładając, że drzewo zostało ścięte końcem lewego skrzydła samolot leciał ok. 45 m od osi pasa. Sporo!
Samolot leciał tu nad dziką łąką z nielicznymi samosiejkami. W odległości 930 m od pasa zostały ścięte 2 drzewa na wysokości ok. 2,5 nad terenem!!! To oznacza że koła samolotu były zaledwie pół metra nad ziemią! Aż trudno uwierzyć, bo w takim przypadku uderzenie w ziemie powinno nastąpić już w tym miejscu. W każdym razie musiały pozostać jakieś ślady na dość wysokej roślinności porastającej łąkę... Prawdopodobnie od tego miejsca samolot zaczyna nabierać wysokości.
Katastrofa zaczęłą się na w odległości 840 m od początku pasa. Samolot przełamuje końcem lewego skrzydła w dość potężną brzozę na wysokości 4-5 na ziemią.Koniec skrzydła o długości ok. 6 m zostaje ucięty. Piloci tracą kontrolę nad samolotem. Tu moje dwie drobne wątpliwości. Końcówka skrzydła jest równo ucięta, po zderzeniu z drzewem spodziewałbym się że będzie bardziej poszarpana. Większe zastrzeżenia mam co do faktu że zostało ścięte tylko jedno drzewo. Otóż złamana brzoza była w półdzikim zagajniku, gdzie rośną przede wszystkim krzaki, ale również (choć rzadko) drzewa. Są tam również kontenery (?) 2 metrowej wysokości. Znowu- samolot powinien rozbić się już tutaj! Po raz drugi mu się udało, ale to już był koniec.
Od tego momentu samolot zbacza z kursu w lewo i jednocześnie obraca się przez lewe skrzydło. W efekcie uderza w ziemię już grzbietem, obrócony o 180 stopni. Porażające są ostanie zdjęcia, na których ślady koszenia (dosłownie) lewym skrzydłem gałęzi drzewa rosnącego 120 m od miejsca katastrofy skrzydłem są prawie pionowe...
Potem już tylko uderzenie w ziemie...
Podany wyżej przebieg katastrofy wydaje się zgodny z prawdą. Potwierdzają go świeże przecieki z prac oficjalnej komisji. Wynika z nich dośc smutna prawda o tym że przyczyną katastrofy był błąd pilota, który po pierwsze zdecydował się na lądowanie w warunkach minimalnej widoczności, po drugie nie był w stanie prawidłowo ocenić wysokości lotu (błędna poprawka na ciśnienie atmosferyczne?, po trzecie uległ presji psychicznej. Samolot był mocno opóźniony- rozbił się zaledwie 4 minuty przed planowanym rozpoczęciem uroczystości w części rosyjskiej cmentarza w Katyniu oddalonego o kilkanaście kilometrów od lotniska...
Pozostaje jedynie wątpliwośc- skąd pochodzą ślady w miejscu bezpośredniego uderzenia samolotu w ziemię. Są to dwa równoległe rowy o długości ok. 10 m, z wyrażnie zagiętymi w prawo końcami, po krótkiej ok. 2-3 metrowej przerwie rowy pojawiają się ponownie, ale tym razem są zbieżne a nie równoległe. Oczywiście ślady te nie muszą mieć związku z katastrofą- choć ich ulokowanie w miejscu uderzenia raczej to wyklucza. Mogły powstać po katastrofie, na skutek prac ratunkowych, ale 12 kwietnia jeszcze nie używano ciężkiego sprzętu. Początkowo sądziłem że są to ślady kół podwozia (zakładając, że samolot lądował wypoziomowany, a nie na grzbiecie). Ale odległość pomiędzy rowami wynosi ok. 15 m, a rozstaw kół w TU-154 to tylko 11,7 m. Ponadto rowy te sa skręcone względem kierunku lotu i upadku samolotu o 20 stopni w lewo. Więc nie podwozie... ale jeśli nie podwozie to co? Żaden element samolotu nie pasuje do takich śladów...
Mam nadzieję ze prace komisji wyjaśnią wszelkie wątpliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)