...wiem, że nie był biskupem. I właśnie tego żałuję...
Jako osoba oddalona nieco geograficznie od Gdańska o księdzu Jankowskim wiem tyle, że do 1989 był bohaterem narodowym, a od 1989 osobą tzw. kontrowersyjną. O nieszczęsny roku 1989... ilu uczciwych ludzi zepchnąłeś w przepaść grzechu, ilu bohaterów uczyniłeś zdrajcami!...
I na tym koniec inwokacji.
Obchodzimy w tym roku 30 rocznicę powstania Solidarności. Będzie to mocno smutna rocznica. Nie chodzi mi o Katyń i Smoleńsk. Chodzi o te 30 lat które z młodych, energicznych trzydziestolatków uczyniło młodych, zblazowanych emerytów. Wałęsa od dawna na tłustej emeryturce, jego rywal Gwiazda od dawna chudej. Anna Walentynowicz spoczywa w pokoju. Teraz jeszcze odchodzi Henryk Jankowski. Solidarność zwyciężyła (???), ale ludzie Solidarności nie. Na początku lat 90-tych większość z nich zostało skutecznie wygryziona przez młode, głodne tuski. Spuszczone z łańcucha przez tzw. ludzi honoru. W męskim wieku 50 lat pokolenie Solidarności zostało bezlitośnie wykopane na emeryturę. Zamiast wspólnie budować Polskę, każdy sobie budował willę.
Tak było i z księdzem Jankowskim. Miał i energię i odwagę i pomysłowość... Tego nikt nie może Mu odmówić. Gorsi od niego zostawali biskupami- on nie, on był na to za dobry. Z litości dano mu prałaturę. Zmarnowano człowieka. Zmarnowano całe pokolenie. W zamian dostaliśmy żałosne, miałkie pokolenie pampersów (z resztą dziś też już po pięćdziesiątce...).
Dlatego mi smutno...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)