"Rzeczpospolita" rozreklamowała ostatni wpis na blogu Lecha Wałęsy. Właściwie nie tyle wpis, co wklejkę pewnego dokumentu sporządzonego w roku 1990, czyli w roku drugim "rewolucji".
Kto nie czytał, krótkie streszczenie. Otóż w roku 1986 Lech Wałęsa kupił sobie działkę rekreacyjną. W związku z tym pewien naczelnik SB w Gdańsku zakupił w 1987 roku sąsiadującą działkę w zbożnych, czyli obserwacyjnych celach. Działkę kupił za 1 milion ówczesnych złotych, oczywiście za państwowe pieniądze z funduszu operacyjnego MSW, ale na swoje fałszywe nawisko. W roku 1990 byłego naczelnika ruszyło sumienie i postanowił oddać działkę Skarbowi Państwa. Kropka. A właściwie przecinek,
Bowiem Lech Wałęsa upublicznił dwie strony z nagłówkiem TAJNE, a "Rzeczpospolita" to rozleklamowała. No i wybuchł lekki skandal, że Lech Wałęsa publikuje tajne dokumenty UOP/SB. A dokument ten zawiera dane osobowe funkcjonariuszy SB, w tym także imię i nazwisko Naczelnika Wydziału Studiów i Analiz Służby Bezpieczeństwa WUSW w Gdańsku, który po transformacji lat 1989/1990 został Wiceprezesem Sp. z. o .o. "A(..)N" świadczącej usługi w zakresie służby bezpieczeństwa (ochrona, konwojowanie etc.). Firma istnieje do dnia dzisiejszego, profil działalności bez zmian...
Lech Wałęsa kiedyś, coś podpisał. Zapomniał o tym, ale SB sp. z o.o. nie zapomniało. Co jakiś czas, ukazują się w sbemediach fałszywki (i prawdziwki też), przedstawiające Lecha Wałęsę jako debila, kretyna, złodzieja, dziwkarza i aborcjonistę szczającego go do wody święconej.
Wielką cenę płaci Lech Wałęsa za przeszłość...
Ale i my płacimy wielką cenę. Po 21 od obalenia SB sp. z o.o. nadal czuwa...




Komentarze
Pokaż komentarze (2)