To oczywiście nawiązanie do tytułu filmu "Anna tysiąca dni" (Anne of the Thousand Days). A być może, kto wie, również do treści tegoż filmu. A mianowicie w filmie przez dwie i pół godziny Anna Boleyn flirtuje, tańczy, bawi się, w rezultacie również zachodzi, i to kilka razy... Ale upragnionego syna Henryk VIII się nie doczekał, w końcu zniecierpliwiony kazał ściąć głowę swej ukochanej żonie.
Dekapitacja zapewne Donaldowi nie grozi w sensie dosłownym, w przenośnym już się dokonała. Nasz premier stracił głowę do rządzenia. W efekcie nie bardzo wiadomo np.czy umowa gazowa z Rosją została już podpisana, czy jeszcze nie. Podobno jest prawie podpisana, ale jeszcze nie do końca... Podobnie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, oficjalnie wszystko jest pod kontrolą, a tak na prawdę trzeba będzie go rozpocząć od zera...
Sytuacja gospodarcza oficjalnie jest najlepsza w Unii, ale koszty tego bycia najlepszym najprawdopodobniej okażą sie bardzo, bardzo wysokie. Bezrobocie ustabilizowano głównie przy pomocy rozrostu administracji. W efekcie mamy coraz więc nieprodukcyjnych pracowników, obciążających budżet państwa. Budżet i tak już tonący wskutek braku reform emerytalnych, rentowych i tak zwanej służby zdrowia.
Polityka zagraniczna jest koszmarnie bezpłodna. Stosunki z naszymi wielkimi braćmi czyli Rosją i Niemcami są mało przyjazne. Z ukochanymi Stanami Z. również. Z sąsiadami takoż, czego przykładem są nasze niepowodzenia na Ukrainie. Część winy można zrzucić na braci Kaczyńskich, ale przecież Donald miał naprawiać błędy PiS-u. Jedynym sukcesem jest objęcie kilku prestiżowych stanowisk w Brukseli, ale w sytuacji gdy Unia Europejska przeżywa wyraźny kryzys nie tylko ekonomiczny, korzyści z tego są minimalne.
Polityka wewnętrzna, o ile taka istnieje, oficjalnie jest wspaniała. Ale katastrofa smoleńska, potem wybory prezydenckie, potem nieudolne śledztwo, potem nieudolna pomoc powodzianom, teraz wojna o krzyż przepołowiła Polskę. Oczywiście emocje ludzi robią swoje, ale też Donald spolegliwym (dla wszystkich) politykiem nie potrafi być.
Polityka bardziej wewnętrzna, czyli rządzenie Platformą, też coraz mniej wychodzi Donaldowi. Od dobrego roku coraz gorzej wychodzi mu rządzenie Palikotem, obecnie również i Schetyną. Komorowski został prezydentem, żyrandolowym co prawda, ale samodzielnym. Choćby sam nie chciał, wokół niego stworzy się podpartia nowych działaczy, którzy będą woleli pewne 5 lat przy Bronku, niż pewny rok przy Donaldzie.
...mam wrażenie, Donald teraz bardzo żałuje, że nie został prezydentem.




Komentarze
Pokaż komentarze