hebi hebi
85
BLOG

Prawa Ucznia a Prawa Murzyna czyli nuż w tważy cz. VII

hebi hebi Polityka Obserwuj notkę 0

Ta notka ma oczywiście charakter czysto fantastyczny, bo żadnych Praw Murzynów - niewolników na plantacjach amerykańskich nie było. Ale dla gimnastyki umysłowej można takie wirtualne Prawa Murzynów stworzyć i porównać je z równie wirtualnymi Prawami Ucznia. Na przykład:

Prawo do własnego miejsca (pracy i wypoczynku). Murzyni mieli swoje miejsce, choćby w postaci jakiegoś nędznego barłogu. Co mają uczniowie? W systemie klasopracowni w praktyce nic, bo co godzinę zmieniają swoje miejsce pracy. W klasycznym systemie klasowym, owszem mają swoje miejsce pracy w miarę stałe. W postaci krzesła i najczęściej połowy ławki. Pytanie, ilu uczniów ma w swoich ławkach np. zamykane na klucz szuflady, gdzie mogą przechowywać w miarę bezpieczny sposób swoje rzeczy? Pytanie, ilu uczniów może korzystać ze swojej ławki również w czasie przerw, a także np. choćby przez kwadrans przed i po zajęciach szkolnych? Za moich czasów było to przeważnie niemożliwe (bo wietrzenie klasy, kradzieże etc), zaległe zadania odrabialiśmy nielegalnie siedząc na schodach.

Prawo do (darmowych) posiłków. Murzyni zapewne byli karmieni jakąś breją na koszt właściciela, rzecz jasna. W przypadku uczniów breja nie wchodzi w grę, więc i słowo darmowe też jest nie na miejscu. Ale ilu uczniów w polskich szkołach ma dostęp do posiłków? Oczywiście kanapki powinni (?) przynosić z domu, ale czy na każdej przerwie mają możliwość dostać (kupić) gorącą herbatę? Czy prócz pączków, chipsów i snikersów można kupić w szkolnych sklepikach bułki z masłem, szynką i czymś zielonym dla ozdoby? Czy w każdej szkole dostępne są gorące posiłki, nie tylko na zasadzie stałych abonamentów dla z góry ograniczonej ilości uczniów, ale ot tak, bo akurat mama dziś nie może ugotować obiadu (co się przecież zdarza)?

Prawo do darmowych narzędzi pracy.To najpoważniejsze prawo i najbardziej bezczelnie łamane w polskim szkolnictwie. Skoro Państwo narzuca obowiązek szkolny, to narzędzia potrzebne do jego realizacji, czyli przybory szkolne, zeszyty i podręczniki powinny być przekazywane za darmo (bądź wypożyczane na rok) każdemu uczniowi niezależnie od stopnia jego zamożności. To oczywiście dość kosztowne wyjście dla Skarbu Państwa. Więc w ramach kompromisu niech będą nawet przekazywane odpłatnie, ale po tzw. kosztach technicznych, a nie na zasadach komercyjnych. To po pierwsze. Po drugie opłaty za nie, jak wszelkie opłaty urzędowe, powinny być ustalone przez właściwego ministra w formie rozporządzenia publikowanego w Dzienniku Ustaw (por. urzędowe opłaty za czynności przy rejestracji pojazdów obowiązujące nawet w najbardziej komercyjnie prywatnych stacjach obługi). Po trzecie jako usługi administracyjne (bo w ramach wykonywania obowiązku szkolnego) zgodnie z polskim prawem nie mają prawa podlegać podatkowi VAT.

I tak dalej. Ot, Prawa Ucznia w praktyce...

hebi
O mnie hebi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka