hebi hebi
536
BLOG

Mity (lokalnej) polityki- DEMOKRACJA czy PARTOKRACJA

hebi hebi Polityka Obserwuj notkę 0

Mea culpa. Dałem się świadomie i dobrowolnie skusić Szatanowi. Czyli dałem się zagonić do wyborów samorządowych, jako tzw. kandydat na radnego, a tak naprawdę jako element do zapełnienia listy kandydatów pewnej partii, której nazwa (gdyby ktoś był ciekawy) zaczyna się na literę P... Aby odkupić swoją winę postanowiłem w ramach zadośćuczynienia wobec bliźnich, dzielić się nieodpłatnie swoimi spostrzeżeniami z samorządowej kampanii wyborczej.

SPOSTRZEŻENIE NR 1- Mamy w Polsce Partokrację- czyli rządy Partii

Nie chodzi tu o żadną figurę retoryczną, ale o stwierdzenie faktu wynikającego z aktualnie obowiązującego w Polsce prawa wyborczego. W praktyce tylko Partia może wystawić kandydata na radnego. Okazuje się że nie można być kandydatem na radnego ot tak, poprostu, nawet mając poparcie sporej liczby sąsiadów. Na przykład będąc powszechnie znanym listonoszem albo kioskarką, czy też sięgając na górną pólkę-będąc ogólnie szanowanym profesorem geografii w liceum czy prezesem Rady Parafialnej. Prawo bowiem wymaga stworzenia Komitetu Wyborczego, a nie muszę dodawać że jest to równie łatwe jak osławiona rejestracja prywatnej firmy w jednym okienku...

Bardzo skomplikowane są na przykład przepisy finansowe. Po pierwsze- Komitet Wyborczy musi mieć własnego Pełnomocnika Finansowego. Po drugie- musi mieć własne konto w banku (ale broń Boże nie w SKOK-u!). Po trzecie- musi mieć nadany NIP i REGON (ale może być NIP partyjny). Po czwarte- żaden kadydat nie może samodzielnie finansować swojej kampanii wyborczej. Po piąte- w ogóle komitet wyborczy nie może finansować swojej kampanii, ale musi korzystać z Funduszu Wyborczego Partii, bo Fundusz Wyborczy Komitetu a Fundusz Wyborczy Partii to w świetle prawa dwie zupełnie różne instytucje! Po szóste osoby fizyczne mogą dokonać wpłat czekiem, przelewem lub kartą płatniczą, ale nigdy gotówką ani nawet wpłatą na poczcie państwowej! Po siódme... itp. itd.

Niewątpliwie dobrze jest też mieć jakiegoś krewnego lub znajomego w odpowiedniej Terytorialnej Komisji Wyborczej, bo to ona decyduje o ważności lub nieważności zbieranych głosów- wbrew pozorom sprawa jest dosyć uznaniowa. Pomijam kwestię, które osoby są wpisane wystarczająco czytelnie- z reguły czytelnicy Gazety Wyborczej mają bardziej czytelny charakter pisma od czytelników Naszego Dziennika.

Wazniejszy jest fakt, że głosy poparcia zbiera się w praktyce od MIESZKAŃCÓW, a formalnie należy zbierać podpisy WYBORCÓW. Prawie to samo, ale prawie robi czasami dużą różnicę. Zwłaszcza, że formalne spisy wyborców wykonuje się do 14 dni przed wyborami, a głosy trzeba zebrać najpóźniej do 30 dni przed wyborami. Gdyby podpisujący poparcie chciał sprawdzić (a chyba powinien...), czy aby na pewno jest na liście wyborców w danej gminie, to i tak zgodnie z prawem nie może tego zrobić. Chociaż ma do tego prawo, ale nie ma prawa. Mamy bardzo fajne państwo prawa...

Gdyby być mocno upier..., pardon, chciałem powiedzieć, że gdyby być pedentacznym w przestrzeganiu litery prawa, to żadnego komitetu wyborczego nie można by w Polsce legalnie zarejestrować, ponieważ do rejestracji konieczne jest kilkanaście kartek formatu A-4, których koszt wynosi może złotówkę, ale komitet wyborczy legalnie nie może tych kartek ani nigdzie kupić ani otrzymać od nikogo w darowiźnie przed rejestracją. Jedynym sposobem zgodnym z prawem (wyborczym) jest kradzież, przywłaszczenie lub defraudacja tychże kartek.

Ergo- wszystkie komitety wyborcze z mocy prawa są nielegalne, a wszelkie wybory i ich wyniki tym bardziej. Demokracja w Polsce jest  więc sprzeczna z prawem, w związku z tym nie istnieje, ponieważ nie może istnieć.W zamian, niejako z konieczności- bo jakiś ustrój jednak musimy mieć- mamy Partokrację... 

 

hebi
O mnie hebi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka