Blog
Carthago delenda est
Rolex
Rolex A ostrzegałem, Wołodia
528 obserwujących 825 notek 2869460 odsłon
Rolex, 4 sierpnia 2010 r.

GRABARZE WOLNOŚCI

 

Grabarzy była masa, zaciąg był ochotniczy, a ciąg do szpadla dziedziczyło się albo po przodkach, albo trzeba się było wykazać. Są w Polsce „rody”, dla których sama myśl o restytucji Rzeczpospolitej, z całym historycznym bagażem znaków i symboli, jest obrzydliwością samą w sobie, bo przypomina o rodzinnych pokoleniach „spod celi” i „spod latarni”.

„Jakby nie komunizm, to bym krowy pasał” wyznał w przypływie szczerości były komunistyczny premier Rakowski i miał rację. Polska by nie straciła, a on by zyskał, o krowach nie wspominając – przynajmniej one mogłyby liczyć na profesjonalną opiekę.

Premier Rakowski pasałby krowy, minister Urban grał w pierwszych filmach porno za oceanem, a świat, wbrew tym „karierom”, stał by pewniej na nogach, zamiast na głowie, choć ilość zła pozostawałaby constans.

Troszkę inaczej wydaje się być w przypadku innych „awansowanych”, którzy pomimo formalnego „kopa w górę” pozostali tym, kim i tak byliby, niezależnie od faktu, czy II Rzeczpospolita przetrwałaby Auschwitz i Kołymę, czy też nie; i w tym, i w tamtym, pierwszym – hipotetycznym przypadku, większość życia spędziliby za murami. Tyle, że w pierwszym, jako penitencjariusze, w drugim, jako klawisze.

Puszka na mózgowie, przydatna "na odwyrtkę" w sytuacji nagłego stresu.

Awans społeczny większości komunistycznego betonu był możliwy dzięki eksterminacji oraz – w rzadkim przypadku szczęśliwego splotu okoliczności – emigracji.

By ślusarz Kokoszyn (pierwszy szef WSW) mógł założyć „na wzór polski skrojony mundur” najpierw wyrokiem stalinowskiego sądu musieli zginąć Szendzielarz, Fieldorf "Nil", Pilecki.

I nikt ich na Powązki nie odprowadzał.

Na powązkowski cmentarz odprowadzili ślusarza Kokoszyna gen. Jaruzelski i gen. Kiszczak, by spoczywał w pokoju razem z pilnikiem jego.

 

(fot. Grzegorz Petka)

Mało kto dostrzega cudowną zależność wprost pomiędzy faktami tych śmierci i tych awansów, a trudno w historii o lepszy przypadek swoistej społecznej wagi. Każdy trup z ubeckiej katowni wynosił w górę szumowinę i ludzki margines najgorszego sortu.

Były członek „patriotycznej” organizacji „Sierp i Młot”, Teodor Kufel (ksywa Teoch) zastąpił na froncie ślusarza Kokoszyna godnie, realizując „ich” motto pracy na odcinku ochrony ludowej ojczyzny (czytaj: dbania o zabezpieczenie interesu ojczyzny proletariatu nad polskim pobojowiskiem) zgodnie z intelektualną dyrektywą kryminalisty-literata Brychta: „Pojechałem, zobaczyłem, przypierdoliłem”, za co sam generał Jaruzelski, w czasach, kiedy już mógł „oddać” określił go tak: "Było to o tyle dziwne (powołanie Kufla na szefa WSW), że on znany był już dość jako człowiek niewielkiego lotu nazwijmy. Intelektualnie naprawdę bardzo, bardzo ubogi. Oczywiście miał opanowane rzemiosło (podkr. moje – Rolex), bo jednak od lat był w tym aparacie. Miał też tam jakąś kartę swoją AL-owską, z Mazowsza"... "Kufel napisał, pisał!, pisali mu, ale jego autorstwa, książkę na temat tych działań podziemnych, partyzanckich na Mazowszu".. "Niezależnie od tego, że był człowiekiem niskiego lotu, bardzo, to miał z kolei wokół siebie, to już później od Kiszczaka się dowiadywałem, ludzi którzy go przerastali, a jednocześnie spełniali rolę złych duchów."

(z wywiadu udzielonego prof. Jerzemu Poksińskiemu w 1998)

Teodor Kufel "człowiek niewielkiego lotu"

("Nielotność" Kufla nie przeszkodziła mu w karierze w "wolnej" Polsce jednej partii i jednej gazety; szlifuje warszawskie chodniki i  marmurowe korytarze urzędów jako prezez Fundacji Pomocy i Promocji "Kombatant". Komu ta pomoc i kogo promocja, to już zostawiam domyslności Czytelnika.)

Czesław„Płonie stodoła”Kiszczak mógł zostać kolejnym szefem OKP (Organizacji Kapowników Polskojęzycznych albo - według komunistycznej nomenklatury, WSW) pomimo braku matury tylko dlatego, że tych po maturze komuniści zasypali w dołach z wapnem. Bolesne braki kadrowe trzeba było uzupełniać biorąc pod uwagę nie wykształcenie i inteligencje, ale bezwzględność i gotowość do realizowania dyrektyw z Kremla.

Czesław Kiszczak - Eagle has landed

Od wzorca nie odstawał następca "honorowego" Czesława Edward Poradko. Przyszło mu pełnić cięzką służbę w czasach przełomu, kiedy to dla potrzeb "Nowej Polszy" trzeba było nauczyć się nie tylko inwigilować i władać pałą, ale również odświeżyć pielęgnowane w wielu rodzinach umiejętności doliniarsko-cinkciarskie.  W ramach nagrody za wykonanie zadań, drogi Edward "Mniejszy" został zesłany w ambasadory do Kabulu, z czym - jak sądzę, można wiązać narodziny "islamskiego terroryzmu" i uwikłanie świata Zachodu w wojnę nie do wygrania.

Po czemu "zielone"?

Tymczaem z donośnym człapaniem nadchodziła "Wolność". Czasy się zmieniały, a personel pozostawał bez zmian.

Ostatni z grabarzy polskiej wolności powinien być nam szczególnie uczuciowo bliski, bo nie tyle, że grób Rzeczpospolitej kopał, ile z istniejącego zwłoki wydobył i wbił osinowy kołek w formie pozostawienia we współczesnej Polsce dywizji sowieckich szpiegów i donosicieli, pozostających poza wiedzą i kontrolą państwa polskiego, a pod pełną kontrolą państwa rosyjskiego rządzonego przez kagiebistę Putina, za co – przyznajmy, dożywocie byłoby wyrazem słynnego polskiego miłosierdzia graniczącego z głupotą.

Państwo polskie zachowało się na miarę tego, czym w istocie jest – ersatzem, i jednemu za największych szkodników współczesnej doby, poczciwemu Edmundowi Bule, zgotowało taki los:

 

bohater w środku, jako członek Wojskowego Koła Łowieckiego "Sokół" we Wrocławiu

źródło: http://wklsokol.pl/?13.01.2008-zakonczenie-sezonu-lowieckiego,70&PHPSESSID=0aac9b07dde163d08dfd344eba872dbf

Czy dziwi, że w ciągu ostatnich zaledwie dwóch lat armia polska straciła w serii tajemniczych katastrof większość swoich najlepszych, z pierwszego pokolenia niewyszkolonych według sowieckiego wzorca, oficerów i żołnierzy?

Nie powinno, pamiętajmy o przywołanej, socjologiczno-historycznej wadze. „Albo oni nas, albo my ich”, jak słusznie powiada redaktor Michnik przy zupełnie innych i nie związanych z tematem niniejszego artykułu okazjach.

Szalki z poległymi w dół, szumowina w górę, bo tak to już u nas działa.

Pozdrawiam

Opublikowano: 04.08.2010 09:02.
Autor: Rolex
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Polis2008

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor Bardzo sprawne Pozdrawiam i dziekuje.
  • Curiouser und curiouser "Prawdziwy zamachowiec przebywa na wolności i jest uzbrojony, twierdzi...
  • @MUSTRUM Jest bardzo niezadowolony, że polski parlament nie wprowadził przepisów...

Tematy w dziale