521 obserwujących
825 notek
2900k odsłon
  2717   0

JAJA Z TYMI ŚWIĘTAMI!

 

Po – jak to słusznie skomentował na swoim blogu Stary Wiarus, „okresie godowym” gadów (http://wtemaciemaci.salon24.pl/), który w tym roku odbył się w Polsce, pora na podsumowania, bo okres godowy ma to do siebie, że jego naturalną konsekwencją są jakieś owoce. W przypadku gadów owoce przyjmują postać jajek, więc i tych nie zabrakło, a że gady dużego formatu, to i nie byle jakie jajka są konsekwencją ich godów, ale całkiem duże jaja.

Po tym jak Siergiej Ławrow przeszkolił polską dyplomację, na szkolenia – w roli prelegenta, przyjechał rosyjski ober-prokurator Czajka. Z polskimi prokuratorami uzgodnił, że dostaną tomy akt rosyjskich dotyczących praw fizyki i awiacji i będą mogli obszernie tymi osiągnięciami naukowymi „ciec do prasy”, w zgodzie, prawda, z prawami hydrauliki.

Dziennikarze śledczy będą te treści promować, czyli wodę lać i – dalej w zgodzie z hydrauliką, przeciętny Polak będzie miał więcej tej wody w głowie, aż będzie miał jej tyle, że będzie mu ciekła z nocha.

Podobno – ale nie jest to wiadomość absolutnie pewna, oprócz zajęć z hydrauliki, prokurator Czajka złoży jeszcze inne intelektualne jaja, w ramach upominku z okresu godowego, a to w formie paneli dyskusyjnych:

1. Prawa kobiet, równouprawnienie i parytety w państwie prawa – casus Politkowskiej.

2. Chemia żywi, ubiera, broni – przypadek Litwinienki.

3. Rozwiązywanie napiętych problemów etnicznych w cywilizacji (turańskiej) na przykładzie Republiki Czeczenii.

Jest to cała masa świątecznych prezentów, które wynagrodzą nam najdroższy gaz w Europie. Nie powinniśmy zresztą oczekiwać jakichś wielkich zadośćuczynień, w końcu nareszcie mamy nasze kolejne, europejskie „naj”, zaraz po najwyższych pozapłacowych kosztach pracy i największej ilości emerytów i rencistów. „W cziem dieło?

W ramach wzajemnej wymiany godowych jaj drgnęło w temacie ziemniaka, pewnie się jakiś zaplatał w mendlu.

Najważniejsze jednak, że mamy przełom. Przełom. Po prostu przełom. To znaczy w sprawie uznania Rosji winnej wymordowania polskiej inteligencji na ziemiach przez jej wojska okupowanych, podobno, być może, Rosjanie ostrożnie zaczynają wysuwać hipotezę, że z komisją Burdenki było coś nie tak. To znaczy ona była równie fachowa jak generałowa Anodina, ale, prawda, mogła coś przeoczyć.

Ale tak generalnie to podobno, być może, w chaosie Wielkiej Ojczyźnianej, pośród tego ogólnego zamieszania, może i był, prawda, jakiś błąd. Jak jest człowiek to jest i błąd. Czasy były trudne; najpierw Polacy napadli Rosjan pod Warszawą i nad Niemnem, a potem Niemcy (a może znowu Polacy, bo szli z Zachodu?) napadli nad Bugiem. Kto by się po tylu latach połapał?

W sprawie katastrofy smoleńskiej też jest przełom, bo już wiadomo, że skrzynki są. Popsute, ale mamy stenogramy, z których jasno wynika, że Tupolew potrafi robić za balon i że jego minimalna prędkość potrafi być niższa od wydawałoby się minimalnej i że w warunkach, prawda, określonych prawami Mendla (żeby jakoś nawiązać do jaj), unosi się w powietrzu ot tak.

W każdym razie prezydent Miedwiediew może nareszcie pojechać z pierwszą po 10 kwietnia oficjalną wizytą do Brukseli i żaden mu tam wulkan nie będzie wybuchał przeszkadzając w podróży, bo Bruksela generalnie nie jest zbyt konserwatywna w tematach godowych uznając słuszną zasadę, że chcącemu nie dzieje się krzywda, więc jeśli dymany wyglada na zadowolonego, to znaczy że jest git.

A zadowolony tradycyjnie p.o. Bronisława uda się z pierwszą oficjalną (po 10 kwietnia) wizytą wysokiego szczebla do prezydenta Obamy, żeby zdać relację z godów, potwierdzić satysfakcję, brak krzywdy i – być może, zwieść Obamie jakieś jajo na pamiątkę.

„Wiecie chłopaki” powie kiedyś staruteńki Obama, kiedy będzie wspominał swoją pierwszą i ostatnia kadencję w domu dla zasłużonych jednokadenciaków „ten z wąsikiem to był niezły jajarz”.

I wszystko od tej pory będzie już poukładane, jak jajka w lodówce.

Dlatego dyskusja o zasługach Wojciecha Jaruzelskiego (ksywa „Wolski”) straciła dla mnie urok, bo co by o Wojciechu nie powiedzieć przy okazji 13 grudnia w końcu, jak każdy prawdziwy komunista, jaja miał.

W odróżnieniu od pozostałej części etnosu, które je jakoś, w wyniku tych wszystkich zawirowań dziejowych, stracił.

Idą Święta, prezenty przywiezione, ale jedno mnie niepokoi. Bo jak są jaja i jest lanie wody, to chyba to nie te Święta, do jasnej Anielki!

 

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale