520 obserwujących
825 notek
2890k odsłon
7594 odsłony

WOBEC LEWIATANA

Wykop Skomentuj36

Ostatecznie dochodzimy do największej trudności, a mianowicie takiej, że lewica jest dzisiaj u władzy, i jest zobowiązana wziąć odpowiedzialność i podejmować rozsądne decyzje. Lewicowe rządy prawie że bez wyjątku rozczarowują swoich zwolenników, a to z tego powodu, że nawet jeśli dobrobyt który obiecują jest osiągalny, pozostaje zawsze ten niekomfortowy okres przejściowy, o którym nikt nie wspominał na początku. W tym momencie widzimy nasz rząd, borykający się z ciężkimi gospodarczymi trudnościami, który musi w rzeczywistości walczyć ze swoją własną, przeszłą propagandą. Kryzys, którego doświadczamy nie jest jakąś nagłą, niespodziewaną katastrofą, niczym trzęsienie ziemi, i nie jest spowodowany przez wojnę, ale co najwyżej przyspieszony pod jej wpływem. Dziesiątki lat wstecz można było przewidzieć, że coś takiego jak kryzys się przydarzy. Już od XIX wieku nasz dochód narodowy, zależny w dużej mierze od odsetek od zagranicznych inwestycji, pewnych rynków zbytu i tanich surowców w koloniach, był w najwyższej mierze niestabilny. Było pewne, że wcześniej czy później coś pójdzie nie tak i zostaniemy zmuszeni, by nasz eksport zrównoważył nasz import, a kiedy ostatecznie zostaliśmy do tego zmuszeni, brytyjski standard życia, włączając w to standard życia klasy pracującej, gwałtownie się obniżył, przynajmniej na jakiś czas.

A jednak lewica, pomimo że była hałaśliwie antyimperialistyczna, nigdy nie przedstawiła tych spraw jasno. Przy różnych okazjach lewica była w stanie przyznać, że brytyjscy robotnicy skorzystali do pewnego stopnia z grabieży Azji i Afryki, ale zawsze pozwalała na pozostawienie złudzenia, że jeśli przestaniemy grabić, to i tak ciągle będziemy mogli cieszyć się dobrobytem. W rzeczywistości robotnicy zostali porwani przez idee socjalistyczne, bo wmawiano im, że są eksploatowani, w czasie gdy brutalna prawda była tak, że to oni eksploatowali. Dziś, jak wszystko wskazuje, osiągnęliśmy historyczny moment, kiedy standard życia klasy pracującej nie może być utrzymany, by nie wspominać o jego podniesieniu. Nawet jeśli wydusimy z bogatych życie, ludzie w swojej masie muszą konsumować mniej albo produkować więcej. Czy może przesadzam opisując bagno, w którym tkwimy po uszy? Może i tak być i cieszyłbym się, gdyby się okazało, że się mylę.

Istotą moich rozważań jest jednak obserwacja, że cała ta sprawa nie może być uczciwie dyskutowane w środowisku ludzi o lewicowych poglądach. Obniżanie płacy i wydłużanie czasu pracy jest odbierane jako dziedzicznie anty-socjalistyczny środek zaradczy, i dlatego musi zostać odrzucony z góry, niezależnie od tego, w jakim stanie znajduje się gospodarka. Jakakolwiek próba sugestii, że zastosowanie takich środków może się okazać nie do uniknięcia, jest równoznaczne z podjęciem ryzyka otrzymania łatki, którą tak bardzo obawiamy się otrzymać. Jest bezpieczniej unikać problemu i udawać, że możemy dojść do ładu w drodze redystrybucji dochodu narodowego na jego obecnym poziomie.  

Akceptowanie ortodoksji jest jednoznaczne z zaakceptowaniem nierozwiązywalnych sprzeczności. Spójrzmy na następujący przykład: wszyscy wrażliwi ludzie są zbuntowani przeciwko industrializacji i jej produktom, a jednocześnie zdają sobie sprawę, że walka z biedą i walka o emancypację klas pracujących wymaga nie ograniczenia zjawiska industrializacji, ale jego pogłębienia. Albo inny: jest faktem, że są pewne typy prac, których wykonywanie jest absolutnie niezbędne, a jednak nie są wykonywane, jeśli nie towarzyszy im jakaś forma przymusu. Lub taki: niemożliwe jest prowadzenie efektywnej polityki zagranicznej bez posiadania potężnych sił zbrojnych. Przykłady można mnożyć. W każdym z powyższych przykładów istnieją rozwiązania, które są proste, ale mogą być zaproponowane jedynie wtedy, gdy ktoś odważy się na nielojalność wobec oficjalnej ideologii. Zwyczajowa próba zmierzenia się z tego rodzaju wyzwaniami kończy się tym, że spycha się pytanie, bez podjęcia próby odpowiedzi, w najdalsze zakamarki jaźni, i kontynuuje powtarzanie sprzecznych sloganów. Nie trzeba szukać głęboko wśród recenzji i treści magazynów prasowych, żeby odkryć efekty tego typu myślenia.

Nie sugeruję oczywiście, że intelektualna nieuczciwość jest właściwa wyłącznie socjalistom i lewicowcom, albo że występuje w tych środowiskach ze szczególnym natężeniem. Po prostu – przyjęcie jakiejkolwiek politycznej samodyscypliny wydaje się być nie do pogodzenia z integralnością osobowości pisarza. To stwierdzenie odnosi się w takim samym stopniu do ruchów takich jak pacyfizm lub personalizm, które deklarują swój dystans wobec codziennej walki politycznej. Samo brzmienie słów kończących się na „-izm” wydaje się ciągnąć za sobą odór propagandy. Lojalności gromadne są konieczne, ale jednocześnie śmiertelnie trujące dla literatury, tak długo jak literatura pozostaje produktem indywidualności. Jeśli tylko przyzwoli się takim lojalnościom mieć wpływ, nawet negatywny, na twórcze pisanie, rezultatem jest nie tylko zakłamanie, ale często wypalenie się inwencji twórczej.

Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale