521 obserwujących
825 notek
2887k odsłon
1307 odsłon

Wielka i Elementarna

Wykop Skomentuj14

- Tak? – wydarł się redaktor łamiąc warunki licencyjne – a Lechu? Nasz Lechu?

- A co z nim?

- No i nic, ale wieczny nie jest, daj mu Mefistofelesie obiecane 102 lat życia. A ja? A ja? Co ze mną? Wieczny nie jestem! (daj mi Belzebubie obiecane to co Wałęsie plus pięć, żebym został ostatnim symbolem). I jak tak, jak tak właśnie utrwalone, to się zejdą i na mój pogrzeb! Sto tysięcy na moim pogrzebie faszystów z ich flagamy, mu/mu/munduramy... Tego chcemy? Tego nie chcemy!

- Wstałeś dzisiaj lewą nogą z łóżka – westchnęła prezes.

- A co, biurwo, miałem prawą wstać??? [... sekwencja słów powszechnie uznawanych za obelżywe] Dobra, zostawmy. Kitka od dzisiaj idzie w odstawkę. Nie udał się. Lecha też, Lecha też trzeba przykryć.

- No to nie ma takiego urządzenia, żeby go przykryć. Za bardzo nadęty, zawsze wylizie.

- A co z Eyjafjallajökull’em? Można zrobić zasłonę dymną...

- Dzwoniliśmy do Islandczyków, ale oni nie dość, że się wygieli na filantropów, do dodatkowa wypięli się na naszą Makrelę... Mówią, że drugi raz w to nie wchodzą. Za żadne pieniądze.

- Trudno... Idą obchody. Zdejmujemy Lecha z cokołu... – niepodziewanie zadecydował redaktor.

- No ale jak? Jak to z cokołu? To co zostanie? – zaoponował podredaktor W., bo właśnie minęło zwyczajowe piętnaście minut „morda w kubeł” po tym, jak się dostanie zgrzewkę (Zgrzewkę???, chyba tę, no...).

- No jak to co? - wzruszył ramionami redaktor. Cokół. Żywy cokół. Zobaczcie. Wyjął z kieszeni zdjęcia i rozsypał na stole. Wszyscy pochylili się z zaciekawieniem.

- To znaczy, ci ludzie, co nieśli... żywy cokół... – dopytała się jakaś nieznane jeszcze z nazwiska podredaktorzyna.

- No a co? Betonowy ma być? Ludzie z betonu?

- No tak, ale... – zastanowiła się prezes... przecież oni byli z... – zawiesiła głos...

- No i co? A Lechu skąd? Jakby był znikąd, to by go nie nieśli... Zużył się Lechu, poruszmy cokołem, teoria względności. Zmieńmy układ odniesienia. Nie oni jego nieśli, ale to on był niesiony. Siła w ramionach, a nie w pośladkach, jak dotąd. Wróćmy do korzeni... A poza tym zamiast jednej anteny zbiorczej będziemy mieli filary!

- Ale jak ich znaleźć? – zafrasowała się redaktor Ł.

- A i właśnie. Zrobimy w naszy gazecie konkurs. „Znajdźmy prawdziwych bohaterów!” Nie tych niesionych na barkach, ale właścicieli barków. Rewidujmy historię, obalajmy pomniki, czcijmy postumenty, na których stały! To nam podniesie nakład. Ludzi będą szukać elementów postumentów, jak pokemonów! Nasz filantrop się ucieszy!

* * *

Tak też zrobili. A jesli jeszcze nie, to zrobią. Ja też zamierzam się przyłączyć do tej inicjatywy. Proszę, pomóżcie. Znajdźmy ludzi, którzy wyniesli, a potem ponieśli. Gdzie dzisiaj są? Co robią. Czy dostają emerytury, a jeśli tak, to czy godziwe?

 

 

  

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale