16 obserwujących
84 notki
489k odsłon
  10578   0

Pierwsza czy ostatnia rodzina, czyli dlaczego nie poszłam na czarny protest

 

Nie byłam wczoraj na manifestacji kobiet pod Sejmem, zamiast tego poszłam do kina. Co więcej - jutro pójdę normalnie do pracy.

Nie dlatego, że nie zgadzam się z ideą tego protestu. Polska na mapie Europy i całego cywilizowanego świata już obecnie ze swoją "kompromisową" ustawą aborcyjną jawi się jako XIX-wieczny relikt i zaścianek Europy (gdzieś hen, blisko granicy z Azją). Gdyby została uchwalona ustawa "obrońców życia", z zapóźnionego XIX wieku cofnęłoby nas wprost w jesień Średniowiecza.

 
Zatem zgadzając się z ideą protestu i mając czas, przy całkiem niezłej pogodzie, jednak nie poszłam. Mam sporo czarnych ubrań, pod Sejm nie mam daleko, a i towarzystwo do manifestowania by się znalazło. Czemu więc nie?
 
No woman no kraj
 
Po pierwsze,
temat aborcji postrzegam jako temat zastępczy. PIS depcze obecnie w Polsce zasady demokracji i przyzwoitości, oddalając nas z każdym miesiącem od cywilizowanego zachodnioeuropejskiego świata. PIS uchwalił kilka złych, potencjalnie bardzo groźnych, a do tego niechlujnie, na kolanie napisanych ustaw. Uchwalił je w najgorszym stylu, nocami, nie licząc się z opozycją, mediami, opinią publiczną w Polsce i z międzynarodowymi obserwatorami. I? Nic... Nic się nie dzieje. Sprawa Trybunału trochę podgrzała atmosferę, ale na krótko. Zamiast rozmawiać o ważnych sprawach, dotyczących wprowadzanych chyłkiem zmian w ustroju, miejsca Polski na mapie Europy i przyszłości gospodarczej kraju, mamy teraz dyskutować o aborcji?
 
Po drugie,
prawdopodobieństwo uchwalenia ustawy przygotowanej przez "obrońców życia" postrzegam jako minimalne, zmierzające do ziobry zera. Prezes Kaczyński nie pozwoli przyjąć ustawy, która nie daje mu prawie nic (katoliccy proterlikowscy talibowie to jednak margines, a na zjednanie sobie kleru są tańsze sposoby), a przeciwko której jest 80% społeczeństwa. W dodatku to nie jest ustawa, po której przyjęciu hałas by ucichł. Co jakiś czas wybuchałyby afery ze zgwałconymi przymuszonymi do rodzenia, śmiercią kobiet w ciąży, a zdjęcia ciężko zniekształcoonych urodzonych przymusowo płodów obiegałyby polski internet. Na to Kaczyński nie może sobie pozwolić, w ten sposób dałby opozycji broń do ręki, ta broń wypaliłaby przed kolejnymi wyborami. Dlatego prace nad pro-liferską ustawą będą zapewne przeciągać się aż do wyborów, okażą się niezbędne szerokie konsultacje eksperckie i społeczne, więc projekt utknie w komisjach. Miejmy nadzieję...
 
Ostatnia rodzina, czyli dlaczego nie poszłam na czarny protestOstatnia rodzina, czyli dlaczego nie poszłam na czarny protest
 
Po trzecie,
nie podoba mi się forma tego protestu. Powiem więcej, zirytowała mnie krótkowzroczność pań, które tak szybko i łatwo sięgnęły po islandzki przykład i ogłosiły, że w poniedziałek kobiety nie pójdą do pracy. To trochę tak, jak by ktoś chciał zaszczepić w Polsce zaczerpniętą z Islandii ideę ogrzewania mieszkań przy pomocy energii z gorących źródeł (owszem, Ojciec Rydzyk nawet próbował iść w tym kierunku, ale zdaje się, bez większych rezultatów). Inny kraj, inne czasy. W Islandii nazwisko dziedziczy się po matce. No i - drobiazg - jest nas ponad 100 razy więcej niż Islandczyków. Strajk poprzez niepójście do pracy jest wygodny dla kobiet wolnych zawodów. One nic nie ryzykują, a przy tym budują swój niezależny image, cenny środowiskowo. Co mają jednak powiedzieć ekspedientki (szef: "jak nie przyjdziesz, to możesz już więcej nie przychodzić!"), przedszkolanki ("nie zostawię dzieciaków"), pielęgniarki ("na poniedziałek mamy zaplanowanych 5 operacji"), urzędniczek w spółkach skarbu państwa ("nawet na czarno nie mogę się teraz ubrać, bo mnie wyrzucą"), czy menedżerek w korporacjach ("zarząd ma gdzieś, czy jestem kobietą czy mężczyzną i jakie mam poglądy, mam deadline na środę"). 
 
Zamiast pod Sejm, wybrałam się zatem wczoraj do kina na "Ostatnią rodzinę". Dobry tytuł, kojarzy się z ostatnią wieczerzą, z końcem dynastii i z miejscem rodziny w priorytetach artysty.. Pomnikowa rola Seweryna, maksimum tego, co można osiągnąć w aktorstwie. Mimo to film mnie nieco rozczarował. Ale o tym być może napiszę więcej, kiedy...
 
ciąg dalszy nastąpi. ;)))
 
Ostatnia rodzina, czyli dlaczego nie poszłam na czarny protest
Lubię to! Skomentuj1240 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale