Wszyscy, z politykami włącznie, o czym pisze też u siebie Ufka, gardłują od wczoraj o powtórzeniu wyborów. Owszem, w pierwszej złości też byłam tego zdania, że leśne dziadki na zieloną trawkę, albo za kratki a wybory do powtórki. Ale po ochłonięciu, gdy się człowiek zastanowi , dochodzi do właściwych wniosków. Po pierwsze, rzeczywiście , nie tak łatwo jest, zgodnie z prawem wybory powtórzyć. Trzeba zadość uczynić całej masie procedur, paragrafów, właściwościom sądów itepe. To raz, po drugie, mimo irytacji z powodu wyczynów PKW i bezczynności państwa , nie ma ponoć formalnych podstaw do unieważnienia wyborów. Owszem, można jeszcze raz przeliczyć ręcznie wszystkie oddane głosy, co potrwa, ale nie ma powodu do powtórki.
Jednak ta powtarzająca sie od wczoraj narracja, nawoływania, bardziej lub mniej śmiałe do unieważnienia wyborów i rozpisania nowych, nawet wbrew ustawie przywodzi na myśl jeszcze jedno. Może chodzi o przetestowanie naszej cierpliwości , bierności i stworzenie precedensu. Za rok wybory parlamentarne i prezydenckie. Po obecnym cyrku, można niemal w ciemno założyć podobny scenariusz za 12 miesięcy. Celowy chaos, kompromitacja i unieważnienie wyborów w razie "niewłaściwych" wyników. A że bez podstaw prawnych, a kogo to...Może właśnie o przetestowanie takiego scenariusza teraz chodzi...Tak się zastanawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (12)