Jak w tytule. O zabobonach a raczej o nieporozumieniach, jak dla mnie, o których od kilku dni czytałam na S24. Impulsem do napisania notki były teksty popełnione przez dwóch tutejszych blogerów, na temat kwestii zgodności konstytucyjnej ustawy o uboju rytualnym. We wcześniejszych komentarzach juz wyraziłam swoje zdanie. Dzisiaj je tylko powtórzę. Uważam ubój rytualny za barbarzyństwo, co więcej, dokonywane w myśl nie tyle nakazów rytualnych ile będące częścią wielkiego biznesu. Nie jestem wegetarianką. Lubię jeść mięso i zdaję sobie sprawę z tego w jaki sposób jest produkowane. Mimo wszystko dostrzegam różnicę, między ubojem przemysłowym, obwarowanym szeregiem praw i regulacji, również unijnych, ograniczających niepotrzebne cierpienie zwierząt, a rzeź dokonywaną w imię starych nakazów religijnych, przez określone grupy wyznaniowe. Zwolennicy uboju rytualnego podają zwykle jako argument kwestie finansowe- ewentualne straty pooniesione przez producentów koszernej wołowiny czy rzezaków muzułmańskiej gminy wyznaniowej. Ale owa grupa producentów nie jest jedyną, która w wyniku polskiej polityki ponosi straty, a takowego larum nad innymi jakoś nie słychać.
Drugim argumentem jest kwestia zapisanych w Konstytucji wolności praktykowania dowolnej religii. Ok, to jeden z wyznaczników demokracji. Jedna z podstawowych swobód obywatelskich. Jednak, gdyby wyznawcy poszczególnych religii, chcieliby nagle pełnej swobody w praktykowaniu takich zwyczajów, jak palenie wdów, czy kamienowanie niewiernych, które też przecież są sankcjonowanymi kulturowo zasadami w religiach , które w Polsce również mają swoich wyznawców. No śmiem twierdzić, że dla takowych raczej społecznego i politycznego przyzwolenia by nie było.
O co więc w całym larum nad ubojem chodzi? Gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi zwykle o pieniądze. Ogromne pieniądze z kontraktów na dostarczanie koszernej i wszelkiej innej "czystej" żywności i wszelkie dopisywanie do tego ideologicznych przymiotników nie ma większego sensu. Dlatego wzmożenie , obserwowane również tutaj na S24, zwolenników uboju świadczy nie tyle o ich przywiązaniu do demokracji i Konstytucji, co raczej o braku wrażliwości. Zdecydowanie wolę już "lewackie zabobony" w postaci walki o prawa zwierząt, niż "barbarzyńskie polowania" i barbarzyński ubój pseudirytualny, nawet zgodny z prawem i z Konstytucją.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)