Szampański Sylwester, poranek też w miarę łagodny, ale nastrój już mocno nie szampański. Z powodu dziecięcej gorączki i braku sensownego adresu , pod który można by się z ową gorączką udać. Zerkam sobie bowiem na stronę NFZ-u i czarno na białym wychodzi, że dziecięcy onkolog, chwilowo jako minister psujący resztki publicznej służby zdrowia i tzw. lekarze POZ mają moje dziecko tam gdzie słońce nie zachodzi, biorąc je na zakładnika swoich rozgrywek. Ja rozumiem, że gabinet POZ to mała forma, mająca do opłacenia i zbilansowania coś więcej, niż tylko zdrowie pacjentów, jednak takie stawianie sprawy budzi wściekłość i niezgodę. Szczególnie w sytuacji gdy w całym 3ponad 30 tys. mieście powiatowym brak pediatry, który podpisał by ten kontrakt, a i prywatnych praktyk pediatrycznych również nie ma, nie wspominając o SOR- przed którym każdy mieszkaniec żegna się jak przed Belzebubem. W normlnym kraju taka sytuacja pociągnęłaby za sobą decyzje personalne i prawne. W normalnym kraju, ale jak widać nie w Bolandzie AD 2015. Ja znajdę wyjście z tej sytuacji, ale o jutrzejszym pandemonium w jedynej zakontraktowanej przychodni, wolę nie myśleć. Tak to wojenka niekompetentnego Arłukowicza i "lekarzy" "znalazła" sobie zakładników. Zaraz, jak to było? Primum non nocere? Chyba w bajkach o dobrze zarządzanej służbie zdrowia. Do Siego Roku Krasnoludki Kurde Balans...
643
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (9)