Szczera do bulu chciałoby się rzec, gdyby cytaty z prezydenta nie były już nieco brodate. W każdym razie prawdomówna ta nasza premier, jak mało który polityk. Że co? Że kpię? A skąd, nie tym razem. Okazuje się bowiem, że i Ewie Kopacz, wśród kilogramów kitu i pustosłowia, zdarza się powiedzieć prawdę. A prawda to łatwa do przewidzenia. W końcu nieodrodna polityczna córa Platformy winna mieć tylko jeden, nadrzędny cel. Polskę, dobro kraju, sprawną administrację, rozwój gospodarki, ograniczenie bezrobocia, bezpieczeństwo, etc.? Nic z tych rzeczy. Otóż, podobnie jak w przypadku obecnego Króla Europy, nadrzędnym celem polskiej premier jest "zatrzymanie PiS w drodze do władzy."
W sumie to nie ma w tym niczego dziwnego. Od początku sprawowania urzędu Ewa Kopacz słynie z tego typu "szczerości". Dla jej formacji, PIS to partia nieudaczników, szkodników, na którą głosują im podobni, wykluczeni społecznie frustraci. To chyba logiczne , żeby trzymać ich z dala od sejmowego i ministerialnego żłobu. W końcu nie można kolejny raz dopuścić do pisowskiej smuty, a nasza premier dla Polski przeciez wszystko, doktor z sercem na dłoni i będzie dbała, żeby nie dopuścić...
A serio, król jest nagi. Protesty górnicze to wierzchołek lodowej góry społecznego niezadowolenia. Wczoraj zaserwowano w TVN sondaż, w którym 68% Polaków popiera górników. Przy czym jasnym się wydaje, że nie tyle idzie tu o sympatię dla samych Ślązaków, a raczej o nadzieję, że ich determinacja doprowadzi do zmiecenia tego rządu. Naród , który stworzył Solidarność, który wiele raz potrafił postawić się totalitarnemu państwu, stracił moc. Ostatnich 25 lat podcięło mu skrzydła, ale jak widać i u nas kończy się wreszcie cierpliwość. Poparcie dla górników, to poparcie dla walczących z całą patologią tych nieudolnych rządów i szczucie na kogokolwiek nic już nie da
W takiej sytuacji, zapowiadanie, że jedynym, nadrzędnym celem tej ekipy jest walka z PIS-em to doprawdy kuriozum, bo nazywanie tego bezczelnością, impertynencją czy polityczną głupotą jest eufemizmem. Chociaż z drugiej strony "nie dopuszczanie" opozcji do władzy to główne zajęcie i chyba jedyne co potrafią Ci "obywatelscy" partacze. W takim kontekście zapowiedź premier tym bardziej nie dziwi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)