Za górami, za lasami, za....a nie , to inna bajka. Ta będzie o zielonej wyspie, gdzie siłą rzeczy i rzeka i morze i góra jakaś by się znalazła, ale do rzeczy. Otóż gdzieś tam, na mapie była sobie zielona wyspa. To znaczy zielona z nazwy, bo przez większą część roku tonęła w szarości, błocie, ewentualnie psich odchodach po zimie. W każdym razie zamieszkiwało ją ciekawe plemię. Z natury wojownicze, mające za sobą setki lat walki o swoje. Oj mocno sie owo dało w historii rozmaitym najeźdźcom, co to jak świnie w proso, raz po raz włazili na wyspę, żeby ją brać w posiadanie. A to kosy, a to muszkiety, czy butelki z benzyną, a jak i tego brakło to kpiną dźgani byli podli zaborcy. I tak trwało przez całe lata. Umacniał się etos w narodzie, rosły elity. Tym bardziej, że historia jakoś tak sobie to plemię znad Wisły upodobała, że spokoju tam zaznać nie sposób od dziesięcioleci. Chociaż stop. Jakieś ćwierć wieku temu mieszkańcom zielonej wyspy, udało się zająć ją czymś przez chwilę, historię ma się rozumieć. Na tron wynieśli elektryka i jego ludzi. Do sklepów przywieźli towar, pogodzili się z sąsiadami, wywietrzyli cyrlicę i zmienili licznik, jeden skrót zastępując drugim, zwąc się od tamtej pory Trzecią, cokolwiek miałoby to znaczyć.
Od tego czasu miało być już wyłącznie lepiej. W rzekach miód, gruszki na wierzbie, powszechne Eldorado. Tym bardziej , że kolejni szamani właśnie to obiecali, a trzeba przyznać, że było ich wielu przez te lata. Co jeden, to lepszy. Ostatni na przykład upodobał sobie zgodę. Na szyldach, plakatach, koszulkach z Bangladeszu, wszędzie zgoda i pokój. Zaiste, musi to być rzeczywiście Mąż Stanu, skoro tak dba o pokój w narodzie. Żeby łatwiej tą zgodę było zaprowadzić, wyruszył w lud, ku poddanym, 17 autobusami. Nienawistnicy, przeciwnicy Partii POstępowych Szamanów oczywiście wytykają mu koszty wyprawy. Jęczą, że SKOK na kasę, ze skarbiec pusty, ale kto by się tam przejmował radykałami. Ważna jest zgoda i pokój, a jak nie to się nienawistników zaklei taśmą, a co będą jątrzyć. Nie dziwi zatem poparcie w narodzie. Wszędzie gdzie się pojawi, otaczają króla gesty sympatii. A to krzesła usłużni podsuną, co by mu się wygodnie drze...dpoczywało, a to w zabawę w paintball zaproszą, o wdzięcznej dziatwie nie wspominając. Kocha go mały i duży, a jak nie kocha, to w końcu pokocha i żadne Dudy go nie przemogą....Taki już on ten Bronisław , król Dobrotliwy....Czyżby?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)