Ponoć o klasie człowieka nie świadczy codzienna kindersztuba, te wszystkie dzień dobry, dobry wieczór czy ależ proszę, ale wzniesienie się ponad własną gorycz i porażkę, udźwignięcie sytuacji niekomfortowych i przykrych. Wydawałoby się, że to przymioty profesjonalnych polityków. Ktoś kto tyle lat „robi” w polityce powinien mieć tę umiejętność opanowaną , niejako z urzędu. Tyle razy widzimy polityków wszelkiej maści, gdy bez mrugnięcia okiem kłamią i klucza przed kamerami, jak bez najmniejszego grymasu potrafią tłumaczyć swoje najgorsze draństwa i przekręty.
To zresztą też część politycznego warsztatu, a że nieetyczna to już osobna sprawa. Jednak, o ile to drugie nasi rodzimi parlamentarzyści i politykierzy mają opanowane do perfekcji, o tyle to pierwsze zdaje się u nich mocno kuleć. Świadczy o tym nie tylko język jakim się posługują wobec swoich adwersarzy, ten zza stołu z ośmiorniczkami, nie przeznaczony dla „gawiedzi”, jak i ten oficjalny, wobec opozycji, jak choćby język Wałęsy, który swojemu konkurentowi chciał w studio podawać nogę. Sporo tego było przez ćwierć wieku, a ostatnio dzisiaj.
Wymowna nieobecność ustępującego Prezydenta i Marszałka Sejmu na oficjalnym wręczeniu Andrzejowi Dudzie dokumentu, potwierdzającego wynik wyborów, świadczy właśnie o ich małostkowości i niedojrzałości, tej ludzkiej jak i tej politycznej.
Owszem , ich nieobecność była wymowna, rzucała się w oczy, lecz w oczach wielu, miast majestatu urzędu jednego i drugiego polityka, zobaczyliśmy małych, mściwych wielkich nieobecnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)