No i własnie, kto miał rację, S. Huntington ze swoim twierdzeniem o nieuchronności zderzenia cywilizacji czy Francis Fukuyama, głoszący koniec historii. A może Chińczycy przeklinający ciekawe czasy i Oriana Fallaci ostrzegająca przed agresywnym Islamem? No właśnie, zdaje się że mamy pecha , bo to chyba od nas wymaga się obecnie właściwej odpowiedzi. Wydaje się, że od jej trafności zależy kształt następnych dekad, jeśli nie dłużej. Osobiście skłaniam się ku tezom Huntingtona i Oriany , która naście lat temu całkiem nieźle przewidziała kanał w jakim mamy nieszczęście się znajdować. Cóż, chyba nie trzeba zbyt wielkich zdolności analitycznych, żeby wybrać ten wariant. Wystarczy, po uprzednim zażyciu waleriany dla uspokojenia, przeglądnąć media czy internetowe społecznościówki, gdzie zalew Europy tzw. "imigrantami" stanowi temat przyćmiewający wszystko inne.
Przy czym, z całym szacunkim dla zwolenników, nie do końca przekonują mnie rozmaite spiskowe teorie wszystkiego, rosnące na tym gruncie, jak grzyby po deszczu. Owszem, bezczelność Niemiec , próbujących narzucać swoje rozwiązania naszej części Europy, raczej nie ma sobie równych. Tow. Schulz po ostatnich kwiatkach z przymuszaniem, jakie był łaskaw z siebie wydalić, winien właśnie szukać innej posady, albo mysiej dziury, w której mógłby się schować. Jednak niemiecka buta i żądania kwotowe to raczej próba zrzucenia wywołanego przez siebie problemu na barki słabszych. Podobnie ma się raczej sprawa ze Stanami, do których, jeśli już się szuka globalnego rozwiązania, ta fala tzw. "uchodźców" winna trafić w pierwszej kolejności. USA zasponsorowały obecny bajzel na Bliskim Wschodzie i pośrednio uruchomiły ludzkie tsunami szturmujące Europę. Jednak i tu chyba bardziej działa mechanizm odrzucania od siebie odpowiedzialności niż celowego działania na zdestabilizowanie Starego Kontynentu.
Tyle, że jedno jest pewne. Niezależnie od przyczyny, niezależnie od tego kto popchnął te kostki domina, mamy poważny problem. My w sensie mieszkańcy Europy. Na naszych bezpłciowych, częściowo cynicznych a w większości beznadziejnych i tchórzliwych politykach winniśmy dawno postawić krzyżyk. To od naszej stanowczej, widocznej reakcji i zdecydowanego głosu zależy, jak ten exodus wpłynie na nasz świat, bo pomagać można, nawet trzeba, tyle że dobrowolnie, z sercem ale i rozumem, pamiętając o obowiązku przede wszystkim wobec naszych najbliższych. Chyba dla każdego, w każdym razie uważnego obserwatora nie ulega wątpliwości, z czym na prawdę mamy do czynienia, z jakimi zagrożeniami przyjdzie nam się zderzyć. I wracając do pytania: Tak , to wygląda na zderzenie cywilizacji. Masy uchodźców o kompletnie innej mentalności, z kompletnie różnego kręgu kulturowego, bez szans i chęci na asymilację, z roszczeniową postawą i poczuciem religijno- kulturowej wyższości, a wielu z jawną niechęcią do gospodarzy. To wszystko wobec sterroryzowanej poprawnością polityczną miejscowej większości, której wpiera się propagandowe bajki i których szantażuje się emocjonalnie. Gdy tak na to patrzę, to zastanawiam się co powiedziałaby Oriana, gdyby dożyła ziszczenia się swoich prognoz. Współczesna Kasandra... Wtedy wystarczył Jej 11 września i obserwacje multi kulti w Europie, czy obrazki z wojen na które jeździła po reportaże. Wówczas poprawność polityczna zwyciężyła. Zakrzyczano Ją. Do czasu...do dzisiaj. Nie trzeba gasić swojej wrażliwości, ale chyba pora zacząć słuchać mądrych głosów, nawet tych z niedalekiej przeszłości...


Komentarze
Pokaż komentarze (19)