Starzy Indianie mawiają, że jeśli chcesz ocenić drugiego człowieka, musisz najpierw przejść mile w jego mokasynach. Inni mówią o beczce soli, w każdym razie, wydając opinię należy zadbać o gruntowną wiedzę o danej osobie. Czasy w których Lech Wałęsa zdecydował się na współpracę z bezpieką do łatwych nie należały. Świeżo po wydarzeniach na Wybrzeżu, potem Ursus aż do solidarnościowego karnawału. Komuniści mieli niezawodne sposoby łamania sumień, kręgosłupów i niszczenia życiorysów. Czasem wystarczyło potknięcie , życiowa skucha, pech żeby SB nie wypuściła juz takiego nieszczęśnika z łapek. Szantaż, donos to najlepsze sposoby na inwigilowanie społeczeństwa. Totalitaryzm nie potrzebował twardego terroru, wystarczyło podzielić społeczeństwo. Prawdopodobnie w "Szafie Kiszczaka" są dowody na to jak bardzo się to władzom PRL udało.
Ale zaraz, skoro tak to wokół sami zdrajcy i donosiciele od jakichś 55 plus wzwyż. Cała klasa polityczna, urzędnicy starszej daty, niedawne autorytety, nieprawdaż? A przecież nie wszyscy dali się złamać, nie każdy kręgosłup został złamany. Fakt, za wierność sobie, za niezłomność trzeba było zapłacić. Czasem życiorysem, czasem tylko awansem albo talonem na Fiata, a czasem życiem jak ś.p. G. Przemyk czy błogosławiony J. Popiełuszko. Byli tacy, którzy walczyli prawdą, nie "po swojemu", nie na "głównym odcinku", ale za to prawdziwie, ponosząc prawdziwe konsekwencje, a jeśli i im zdarzyło się osłabnąć, mieli na tyle cywilnej odwagi zeby się do tego przyznać, zeby stanąć w prawdzie przed Narodem, znajomymi, bliskimi , przyjaciółmi...
Lech Wałęsa też miał taką szansę, mógł zachować resztki przyzwoitości i przyznać się do bycia TW, do donoszenia na przyjaciół, do oszukania Narodu, do zdrady na wielu poziomach i czerpaniu z tego korzyści. Nie wiem jak zareagowaliby Polacy, zwłaszcza Ci, którzy Mu uwierzyli, którzy na Niego zagłosowali, ale mógł wyjść z tego z twarzą, nawet jeśli wiązałoby się to z przykrymi konsekwencjami. Nie skorzystał z okazji, wolał latami kłamać, niszczyć wszystkich, którzy ośmielali się wytykać Mu niechlubną przeszłość, stroić się w nienależne piórka, brylować w nieswoich laurach, że o Nocnej Zmianie nie wspomnę. Zdrajca, donosiciel, kłamca i tchórz....Na kłamstwie nie da się zbudować autorytetu, ono prędzej czy później zawsze wyjdzie na jaw... a przecież zawsze można być przyzwoitym...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)