Jeszcze miesiąc temu w PiS brylowały gołębie: Paweł Poncyljusz i Joanna Kluzik-Rostkowska.
Dziś wrócił taliban.
"Wprost" ujawniła kulisy wewnętrznej wojny w partii Jarosława Kaczyńskiego - regularnie dochodzi tam do starć kudłatych, gołębi, jastrzębi i szoszonów.
Kto jest kim w PiS-ie?
Kto jest największym wrogiem "gołąbka" niosącego pokój?
Kto zagraża "białemu"?
Kto głośniej krzyczy - "kudłaci" czy "szoszoni"?
- Oni są nieprzewidywalni i nieokiełznani, po prostu dzicz kudłata. My przy nich jesteśmy jak normalni ludzie - mówi w rozmowie z "Wprost" jeden z gołębi (anonimowo).
Szoszon posługuje się językiem jak bagnetem i trafia prosto w serce. Chce rozliczać, a winnych jego własnych niepowodzeń srodze karać!
On za kontrowersyjny napis na ścianie postawi pod ścianę.
To zwolennik twardej polityki i ostry gracz.
- Jastrzębie, zwane też talibanem, jadą po bandzie, a gołębie są łagodne i używają gładkiego języka - zdradza jeden z posłów PiS. Gołąb woli retorykę miłości i pokoju. Szuka kompromisów. Chce godzić tych, co na siebie patrzeć nie mogą.
Chce głosić porozumienie ponadpartyjne.
http://deser.pl/deser/1,83454,8177078,Plemienne_wojny_w_PiS.html
Taliban:
Traktowali nas jak bydło! – huknęła posłanka Marzena Wróbel.
– Podczas wizyty prezesa w Radomiu kazali mi się odsunąć, żeby nie było mnie widać w kadrze – skarżyła się podczas ostatniego posiedzenia klubu PiS przed drugą turą wyborów prezydenckich.
Omawiano na nim współpracę sztabu Jarosława Kaczyńskiego z parlamentarzystami.
Głos Wróbel nie był odosobniony – na Joannę Kluzik-Rostkowską, Pawła Poncyljuszai Adama Bielana, których zresztą nie było na sali, gromy rzucało kilkunastu posłów kojarzonych z frakcją twardogłowych, nazywaną „talibanem".
Każdy z mówców zbierał brawa i każdy powtarzał z grubsza te same zarzuty:
jesteśmy traktowani przez sztab jak mięso armatnie, potrzebują nas tylko do rozdawania ulotek, nie słuchają naszych pomysłów, a naszym zdaniem zwycięstwo może dać tylko powrót do sprawy Smoleńska. Żale nic nie pomogły. Relacje między sztabem a posłami nie zmieniły się do końca kampanii, o katastrofie wciąż mówiono niewiele.
http://wprost.pl/ar/203308/Czas-talibanu/
Ornitolog Migalski:
Od czwartego lipca ponosimy same porażki. Jesteśmy w stałej defensywie. Tracimy kolejne punkty.
Daliśmy się wpuścić w spór o krzyż, o tragedię smoleńską, zajmujemy się wciąż sobą, a nie rozliczaniem PO z realizacji obietnic wyborczych. W dniu zakończenia się kampanii wyborczej rozpoczął się dla PiS zły czas - do czwartego lipca zyskiwaliśmy sympatię i poparcie społeczne, obecnie je tracimy.
Jestem pewien, że najbliższe sondaże to pokażą.
Warto zastanowić się nad tym, kto przynosił dla partii punkty i procenty, a kto je trwoni.
Co do wyników sobotniej Rady Politycznej PiS - to kolejny przejaw przenikliwości i dalekowzroczności partii.
Gdyby do RP zostali wybrani autorzy bardzo dobrego wyniku wyborczego, mogłoby to oznaczać, ze nagradza się ich za tę pracę.
A to mogłoby rodzić podejrzenia, że ci koniunkturaliści robili to dla zysków osobistych, dla profitów władzy, dla własnej kariery.
A tak? Wiadomo – napracowałeś się, chłopie i babo, w kampanii?
No to dziękujemy i już.
Na coś liczyłeś? Jakiś stanowisk żądać chciałeś? A kysz, siło nieczysta, pożądliwa i lubieżna! Niczego nie dostaniesz, żeby cię następnym razem nie kusiło! Nic nie robiłeś? No to masz awans! Żebyś następnym razem też nic nie robił…
Nasza partia nie może być formacją koniunkturalistów i karierowiczów co to za dobry wynik chcą czegoś więcej, niż sympatia i poważanie powszechne. Zresztą swoją nagrodę i tak już odebrali - tyle się w tych mediach, pozerzy, napokazywali! Tyle wywiadów naudzielali! Basta, dosyć, szlus!
http://migal.salon24.pl/211644,luzne-powyborcze-i-posobotnie-refleksje
Ciemny pisowski lud zaczyna się buntować przeciw dyktatowi Kaczyńskiego i jego "talibanom"?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)