High Hopes High Hopes
90
BLOG

Obraz wyborcy

High Hopes High Hopes Polityka Obserwuj notkę 1

 

 

Frekwencja – czyli po co właściwie nam te wybory?

Wybory – konwencjonalny przejaw aktywności politycznej. Najmniejszy z możliwych poziomów zaangażowania w życie polityczne. Dla znakomitej większości jednak forma jedyna. Motywacja do udziału w wyborach wynika ze specyfiki sytuacji na scenie politycznej oraz osobistych dążeń jednostki. Tym więcej osób bierze udział w wyborach, im sam akt wyborczy wydaje się ważny. Tu jest nadzieja – wybory prezydenckie są najbardziej stymulujące. Jednak jest i mniej radosna informacja. Wysoka frekwencja jest zaobserwowana przede wszystkim w sytuacji, gdzie wyborcy mają wrażenie, iż nastąpią istotne zmiany. U nas tak nie będzie.

Jednym słowem: Udział w wyborach zależy, od tego jak są one stymulujące. Czy te są? Trudno jednoznacznie ocenić.

Kwestia zachowania wyborczego – czyli na kogo zagłosować...

Możemy wyróżnić dwa rodzaje zachowań:

- udział lub absencja

- decyzja lub preferencja wyborcza

Przeanalizujmy drugi akt.

Wyróżnijmy teraz trzy najbardziej typowe sytuacje:

W pierwszej z nich nasz wyborca już na długo przed terminem wyborów wie, na kogo będzie głosował. Problem, czy w ogóle udać się do urny wyborczej nie istnieje. Takie sytuacje najczęściej możemy zaobserwować w silnych, stabilnych systemach o długotrwałej tradycji demokratycznej. Preferencje wyborcze niejako przekazywane ‘rodzinnie’ (tradycja, lojalność). W Polsce nie istnieją.  

 W drugiej sytuacji potencjalny wyborca przyjmuje do wiadomości fakt, iż istnieje możliwość, że na wybory się nie uda (pierwsze wybory młodych ludzi, przyczyny zdrowotne, nastawienie do polityki ect.), więc rozważanie zalet i wad poszczególnych kandydatów jest pozbawione najmniejszego sensu.

W trzeciej wreszcie sytuacji potencjalny wyborca decyduje, że będzie w wyborach uczestniczył (np. wpływ otoczenia), ale nie jest jeszcze pewien, na kogo odda swój głos. W przedwyborczych sondażach napotykamy zwykle dość liczną grupę osób, które deklarują chęć głosowania, a jednocześnie brak pewności, komu swój głos powierzą.

Sytuacja trzecia wydaje się psychologicznie trudniejsza od dwóch pierwszych. W sytuacji niepewności należy rozważyć programy oraz/lub wady i zalety kandydatów, uwzględniając ich jak najwięcej, a następnie (świadomie!) podjąć (odpowiednią!) decyzję. Mechanizmy dochodzenia do tej decyzji wcale nie muszą być proste.

Tutaj na myśl przychodzi „model racjonalnego wyborcy”, czyli popularny bilans korzyści i strat lub „głosowanie tematyczne”. Oto jego mała charakterystyka:

- Kwestie poruszane przez kandydatów muszą stymulować jednostkę, innymi słowy – okazać się istotne.

- Musi istnieć zauważalna różnica między kandydatami.

-  Jednostka sama ma sprecyzowany pogląd na daną kwestię.

Kinder i Fiske przytaczają zespół cech, które nazywają prezydenckimi standardami. Są to cechy, na które najbardziej zwracają uwagę potencjalni wyborcy. (Kinder, Fiske, 1986). Jako pierwszą wymieniają identyfikację partyjną. Przypomnę, że wyborcy interesują się partyjną przynależnością kandydatów. U nas oczywiście jest to związane z tzw. „rodowodem”. Z kwestią tą wiąże się drugi standard, a mianowicie ideologia. Ideologiczne oblicze kandydata, na to, czy reprezentuje on liberalizm, konserwatyzm czy inny jeszcze „izm". Trzecim uwzględnianym przez autorów kryterium są opinie o polityce promowanej przez polityka. Czwartym standardem są dotychczasowe dokonania kandydata.

Wnioski wyciągnijcie państwo sami.

 

 

P.S. Aha, a czy ktoś w kampanii w ogóle poruszył temat np. Kościoła?

High Hopes
O mnie High Hopes

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka