Kradzież rozumiana jako naruszanie cudzej własności była istną plagą Warszawy doby stanisławowskiej. Wśród skazanych za kradzieże spotyka się tu najczęściej służących, żebraków, włóczęgów, żołnierzy i rzemieślników a nawet uciekające od mężów z całym dobytkiem żony. Trudno oczywiście wszystkich tych ludzi zaliczyć do grona profesjonalnych złodziei, jako że recydywa i wcześniejsza karalność nie zawsze mogą tu być rozumiane jako czynniki decydujące. Lepiej więc skupić się na tych, którzy byli uważani za złodziei w świetle ówczesnej opinii i za takie właśnie przestępstwo ich sądzono. Zgodnie z rozpowszechnionym porzekadłem, często okazja czyniła złodzieja. Jako przykład może posłużyć w tym miejscu pochodzące z 1788 r. zeznanie Marianny Wróblewskiej, w którym czytamy, że:
„(…) zastawszy okno otwarte, a w izbie salopkę z lisem na stole leżącą, spostrzegłszy onęż przez okno skorzystałam (…)
http://historia.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1247:zodzieje-w-warszawie-epoki-stanisawowskiej&catid=158:gospodarka-kultura-i-spoeczestwo&Itemid=587
130
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze