Blog
Historie odkłamane i nie tylko
M. M.
0 obserwujących 18 notek 137179 odsłon
M. M., 6 grudnia 2012 r.

Aktorzy na froncie walki ideologicznej

 

Tresura i zwieranie szeregów nie omija środowisk aktorskich. Niedawno do kolejnego po Macieju Stuhrze postępowego artysty polskiej sceny i ekranu dołączył Marian Opania. Aktor oświadczył, że odrzucił propozycję zagrania roli prezydenta Lecha Kaczyńskiego w filmie Antoniego Krauzego o katastrofie smoleńskiej. Oznajmił, że jako osoba myśląca nie chce grać w filmie lansującym tezę o zamachu. Do samego prezydenta ma stosunek nie całkiem pozytywny. Zaś Jarosław Kaczyński to dla niego w ogóle „postać wątpliwie moralna”, która „podzieliła Polskę bardziej niż komunizm”.

Nie należę do zwolenników Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Aczkolwiek póki co z braku alternatywy, wybieram PiS. Pomimo mych zastrzeżeń do Prezesa i jego partii, śmiem twierdzić, że pogląd, iż jego moralność jest niejasna i że zatomizował Polaków w stopniu większym niż PRL, nie wiele ma wspólnego z rozumnym myśleniem.

Stawianie na równi rezultatów ustroju totalitarnego z efektami polityki Kaczyńskiego jest zupełnie nieuzasadnione. Z jednej strony mamy zbrodnie systemu, z drugiej ostry spór polityczny. Zresztą w jaki sposób komunizm miał podzielić Polskę? Rozumiem, że następstwem rządów PZPR było rozbicie narodu na świadomych i aktywnych współpracowników reżimu oraz oportunistów. Z drugiej strony – na osoby mordowane, prześladowane i szykanowane oraz jednostki, które starały się zachować twarz, próbowały zwyczajnie żyć, nie współpracowały, ale też nie angażowały się w opór lub opozycję. Na czym więc miałby polegać rzekomy podział Polski w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego? I kto tak naprawdę go dokonał? Jeżeli sprowadzać miałby się on do rozłamu na tych, którzy się jednoczą i wiążą z PiS nadzieje na przywrócenie podmiotowości państwu, którzy niepokoją się o przyszłość Kraju oraz identyfikują się z historią Polski i à rebours – na tych przeciwnych Kaczyńskiemu – uległych wobec zagranicy, zapatrzonych w zachodnią dekadencję i wstydzących się polskości, to takie uporządkowanie należałoby uznać za rzecz pozytywną.

 

Dawniej to były role

Szkoda tylko, że podobną stanowczością i surowymi sądami moralnymi na temat odgrywanych przez siebie postaci filmowych, Opania nie wykazywał się wcześniej. Okazuje się bowiem, że aktor nie widział na przykład niczego niewłaściwego we wcieleniu się w rolę Wicka – żołnierza Armii Ludowej z batalionu „Czwartaków” w 6. odcinku propagandowego serialu „Podziemny Front” (1965 r.). Serial rzekomo osnuto na podstawie akcji lewicowych organizacji podziemnych w okupowanej Polsce. Akcja szóstej części pt. „Przeprawa” rozgrywa się u schyłku Powstania Warszawskiego. Dowódca oddziału ps. Konrad nakazuje przeprawę przez Wisłę. Tłumaczy to m.in. tym, że nie chce, aby „jakiś dwójkarz, albo inny drań sprzedał ich Niemcom”. Bohaterskiemu Wickowi nie dane jest jednak dołączyć do swoich. Pada zabity nad rzeką.

Marian Opania w „Podziemnym Froncie”

Podobnie rzecz ma się z epizodem, jaki aktor zagrał w spektaklu telewizyjnym „Sztorm” (1967 r.). To adaptacja sztuki, uchodzącej w latach 50-tych za tzw. dramat heroiczny i „najwybitniejsze dzieło radzieckiego dramatu”. Jej autorem jest rosyjski Żyd – Włodzimierz Naumowicz Bill-Biełocerkowski (1884-1970). Był marynarzem, uczestnikiem rewolucji bolszewickiej i etatowym funkcjonariuszem partii komunistycznej. Pisać zaczął jeszcze w czasie rosyjskiej wojny domowej. Należał do tzw. Proletkultu –  organizacji kulturalno-oświatowej i artystycznej, która w całości negowała „kulturę burżuazyjną”.

„Sztorm” to wyjątkowo odrażająca agitka. Jego akcja rozgrywa się w pobliżu południowego frontu walk z „białymi”. Przewodniczący Komitetu Powiatowego Rosyjskiej Partii Komunistycznej (bolszewików) – tow. Wasilij wraz z najbliższymi współpracownikami (Przewodniczący Czeki, Redaktorka, Marynarz) borykają się z problemami młodej władzy radzieckiej. Zmagają się z brakiem zaopatrzenia, trudnościami komunikacyjnymi, głodem i bandytyzmem. Problemy lokalowe rozwiązują poprzez „zagęszczenie mieszkańców”, wysiedlenie burżujów lub zajęcie Żeńskiego Klasztoru. Walczą z dywersją we własnych szeregach i epidemią tyfusu. Likwidują inspirowany przez zachodni wywiad kontrrewolucyjny spisek w postaci handlu zakażoną bielizną i mundurami. Zapobiegają buntowi w koszarach. Na koniec toczą zwycięski bój z białogwardzistami. Opania gra w spektaklu komsomolca w niewielkim epizodzie

Widać więc, że ani rola renegata spod znaku AL, ani członka radzieckiej organizacji młodzieżowej w propagandowych gniotach jakoś nie wydały się być aktorowi „mało sympatyczne”. Mądrość zapewne przyszła dopiero z wiekiem. Zwłaszcza gdy za tego rodzaju „śmiałą wypowiedź” nic już nie grozi. Wręcz przeciwnie, za odmowę zagrania roli nielubianego przez establishment prezydenta i dokopanie „Kaczorowi” można zdobyć uznanie „salonu” i mediów.  Ja oczywiście rozumiem, że jak to niektórzy bagatelizują – „takie były czasy” i Opania był wówczas młodym, początkującym aktorem. Czy jednak ktoś, kto ma w swym dorobku tak wątpliwe „kreacje”,  ma prawo do bezwzględnej oceny moralności innych?

Opublikowano: 06.12.2012 06:10.
Autor: M. M.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

godfryd

free counters image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor J. Piłsudski - zważywszy na obecny potencjał Rosji i nasze interesy gospodarcze z nią...
  • @MUSZYNIANIN Rachować zawsze warto umieć, wszak matematyka to Królowa Nauk.. Przeto radzę...
  • @Autor Pan zupełnie nie pojął tego utworu. Tam nie ma nic z wesołości. Przeciwnie. Ale...

Tematy w dziale