0 obserwujących
27 notek
13k odsłon
1886 odsłon

Obywatelski Stan Wyjątkowy

Wykop Skomentuj23


Po co Platformie Obywatelskiej stan nadzwyczajny? Krążące plotki wskazują na pierwszy zasadniczy powód: konieczność wymiany kandydatki na prezydenta. Plotki oparte są o przecieki wewnętrzne w partii jak również przekonanie, że zdrowy rozsądek nie wyparował jeszcze całkowicie z partyjnych szeregów, i to co oczywiste dla pozostałej części populacji jest też oczywiste dla PO, a mianowicie że Kidawa-Błońska tej rozgrywki nie wygra.

Kidawa trzyma się mocno


Obie sprawy nie są tak oczywiste. Przeciwników Kidawie-Błońskiej wewnątrz partii nigdy nie brakowało, jednak ona podobnie jak inne prominentne osoby w partii zajmują swoje stanowiska zawsze w wyniku wewnętrznych gier, układów i rozgrywek. Tu najważniejsze są relacje Kidawy z Borysem Budką i pytanie czy są czy nie sojusznikami.

Kidawa to stara gwardia partii, porzuciła Schetynę, lecz prezentuje typowy dla niego sposób widzenia partii. Przeciw nowemu przewodniczącemu PO i jego planom opanowania partii, ożywieniu jej oraz ponownemu zakotwiczeniu w szerszych warstwach społecznych szybko pojawił się front starych sejmowych wyjadaczy.

Pozycja samego Borysa Budki zależy od umiejętności poruszania się w tym labiryncie szachujących się polityków. Pani Kidawa-Błońska sama była produktem takich gier i obecnie stara się rozgrywać własną. Jej usunięcie wcale nie musi być takie proste, przez miesiące zdobyła sobie pewien kapitał.

Jeśli wybory miałyby odbyć się za kilak miesięcy jej zwolennicy mogą przekonywać, że w czasie kryzysu i ostrej walki z rządem wymiana frontrunnera to kiepski pomysł. Fakt, że jako kandydat nie wypada ona dobrze wcale nic nie mówi o jej faktycznej pozycji. Skoro swego czasu partią mogła kierować i ją wewnętrznie ustawiać taka osobistość jak Ewa Kopacz, to wszystko w gruncie rzeczy jest możliwe.

Ponad to znaczenie ma nie tylko sama siła przebicia Pani Kidawy-Błońskiej, ale jej usytuowanie, mianowicie: kto zyska a kto straci na jej kandydaturze. Znowu jak silne są jej powiązanie z grupą wspierającym Donalda Tuska. W przekazie politycznym Budka i Kidawa-Błońska niczym zasadniczo się nie różnią. Więc nie o idee tu chodzi.

Koszty kryzysu ekonomicznego

Dla opozycji jednak ważniejsze od ewentualnej zmiany na pozycji kandydata są dwa inne czynniki. Pierwsze to gospodarka. PiS zależy na przeprowadzeniu wyborów teraz m.in. z racji dobrych sondażowych wyników dla Andrzeja Dudy i obawy, że za kilka miesięcy sytuacja ekonomiczna może na tyle się pogorszyć, że sfrustrowane społeczeństwo ukaże rządzących. Tak jak PiS liczy obecnie ma mobilizację spowodowaną epidemią (wokół rządzących), tak PO liczy na znaczne pogorszenie nastrojów.

Dla PiS wybory w późniejszym terminie to zbyt wielkie ryzyko. Choć jak wskazuje Piotr Trudnowski (prezes Klubu Jagiellońskiego) i wybory 10 maja mogą nieść sporo zagrożeń dla partii rządzącej. Niska frekwencja, wycofanie się kandydatów, nowe prawo wyborcze pisane na kolanie, a więc pojawiające się głosy prawników i polityków o niekonstytucyjności nowych rozwiązań, protesty opozycji (podbudowane złą sytuacja ekonomiczną).

To wszystko może poważnie uderzyć w rząd, nawet jeśli będzie on dalej mieć większość w Sejmie i po zwycięstwie Dudy swojego prezydenta, jednak o słabej pozycji. Wybory 10 maja nie będą oczywiście „niedemokratyczne” w sensie obiektywnym, lecz mogą być takie w odczuciu wyborów. Niepokoje społeczne, protesty i gniew na władze jest pewny. Przyjdzie teraz lub później.

Zamach majowy

W PiS panuje przekonanie, że sprawę więc trzeba „załatwić” teraz. Protesty za kilka miesięcy, gdy Andrzej Duda będzie już miał w kieszeni drugą kadencję mogą niewiele znaczyć, przecież będzie już po wyborach. Ale będą one mieć poważne konsekwencja na przyszłość. Partia nie jest monolitem. Pytanie czy majowe zwycięstwo nie będzie PiS kosztować zbyt wiele. Stara się ono na siłę udowodnić, że jest w stanie nad wszystkim zapanować, lecz taktyka „zamykania państwa” to nie dowód na to, że panuje się nad sytuacją.

Bunt w komisjach wyborczych, niepokoje wśród przedsiębiorców, listy maturzystów, żądania „przesunięcia” wyborów, matur, egzaminów to jednak zbyt wiele. PiS ma doświadczenie z protestów nauczycieli, gdy był w stanie wbrew przewidywaniom poradzić sobie z egzaminami. Jednak dziś skala jest dużo większa.

PO nie musi w tej sytuacji niż robić, tylko obserwować i czekać na rozwój sytuacji, na potknięcia się rządu. Jeśli rząd uprze się by wybory były 10 maja (ma za sobą wprawdzie konstytucję, choć przyznać trzeba, że ściśle się jej nie trzyma) to PO ogłosi, że były o wybory „nieważne”, Kidawa-Błońska się poświęci i na kilka dni przed wyborami wycofa. Duda może nawet sam zostać na polu walki, to go ośmieszy i delegitymizuje jego wybór. PiS pozostanie z niczym. Jak się rzekło wybory na jesień to możliwe zwycięstwo PO, które musi tylko krytykować, krytykować i nic więcej.

Każdy scenariusz dla PiS jest zły

Druga sprawa to stan nadzwyczajny/wyjątkowy. Stan taki jako jedyny może „przesunąć” wybory, dla PO to kolejna szansa. Nawet jeśli jego wprowadzenie będzie wymuszone przez opozycję, to będzie ona wykorzystywać okres jego obowiązywania do ciągłego zarzucania rządowi łamania prawa i swobód demokratycznych. Narracja jest już dziś ustawiana, np. zarzuca się, że policja państwowa posiada zbyt duże uprawnienia ponad konieczny zakres.

Dziś żandarmeria na ulicach nikogo nie razi, lecz za kilka miesięcy może się to zmienić. Stan wyjątkowy nie musi automatycznie oznaczać ograniczenie wolności obywatelskich w dużym zakresie - wszystko jest tylko wolą rządu, można raczej sobie wyobrazić, że gdyby PiS był zmuszony to zrobić, będzie jak w przypadku protestów KOD, dmuchać na zimno.

Nie będzie to jednak mieć znaczenia, każde naruszenie, realne lub tylko wyobrażone, praw obywatelskich nieść będzie ze sobą okazję do krzyczenia o dyktaturze „państwa PiS”. Media sprzyjające władzy będą zmuszone bronić każdego posunięcia rządu, w sytuacji, gdy jego krytyka będzie przekraczać kolejne granice, tracąc wiarygodność. Kalendarz: stan wyjątkowy, załamanie gospodarki latem, niepokoje społeczne na jesień i potem wybory to scenariusz dla PO wymarzony.  

Łazarz Grajczyński


Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka