Horatius Horatius
786
BLOG

Pierwsze plony „Złotych żniw”

Horatius Horatius Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

Casus szkoły w Kalinówce dowodzi, że ci, którzy twierdzą, że chodzi im o odkrywanie prawdy o wojennych relacjach miedzy Polakami a Żydami bardzo się mylą. Delikatnie mówiąc.

 
W podlubelskiej miejscowości Kalinówka, chciano nadać miejscowemu zespołowi szkół imię Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Niestety, spotkało się to z wetem radnych, do których należy decyzja. Powód? Ta kwestia za bardzo kojarzy się za bardzo z najnowszą książką naszego najnowszego historycznego guru i bożyszcza – J. T. Grossa.
 
W mniemaniu mainstreamowych publicystów i autorytetów „Złote żniwa” miały być rewolucją. Kamieniem milowym w „obalaniu narodowych mitologii” i „napisaniu historii na nowo”. I nie da się ukryć, przykład Kalinówki udowadnia, że już obalono wszystko, co się dało obalić. Problem polega jednak na tym, że luki, jaka powstała, nie da się niczym uzupełnić. Bo nie ma żadnej alternatywy.
 
Nauka polega na tym, że jeśli jakaś teoria się nie sprawdza (a postkomunistyczny mit o całkowitej ofiarności Polaków względem Żydów już dawno odszedł do lamusa), to musi ją zastąpić inne wyjaśnienie, które odwołując się do faktów opisze przeszłość w rzetelniejszy sposób. Problem polega na tym, że książka Grossa z nauką nie ma nic wspólnego, a z rzetelnością to już w ogóle. Jest taranem wykutym po to, aby uderzać nim w narodowe pomniki. Nie liczy się tu ani fakt, ani racja, ani podstawowa w podobnych przypadkach rzetelność. Liczy się wstrząs. Emocje. Popyt. Gross odcina kupony od sławy, którą zagwarantowali mu „Sąsiedzi” i podgrzewa jeszcze bardziej atmosferę, żeby wycisnąć z naszej kieszeni trochę kasy. A my to kupujemy. Rezultaty są opłakane. Nikt nie słucha Szewacha Weissa, najrozsądniejszego głosu w rozpalonej emocjami dyskusji, który napomina nas, żeby mówić o czarnej karcie kontaktów między Polakami a Żydami odwołując się do tej już zapisanej, tej białej. Ton jego wypowiedzi jest zbyt wywarzony dla gawiedzi, która nie chce zestawiać niczego z niczym. Chce podnieść kciuk do góry albo w dół. To wygodniejsze. A najbardziej pożądaną sytuacją jest oczywiście „kciuk w dół”. Lud chce krwi.
 
W tym wypadku my nie jesteśmy gawiedzią. My tylko stoimy i się gapimy. O wyniku decyduje kto inny. Dziennikarze, publicyści, historycy itp. itd. To oni obalają narodowe totemy i „piszą nową historię”. Warto jednak, żeby uzasadniali swoje czyny w sposób, który jest do przełknięcia dla rozsądnego człowieka. To z pozoru małe wydarzenie ze wsi w Polsce B udowadnia, że tak na dobrą sprawę nie chodzi tu ani o prawdę historyczną, ani o żaden katharsis. Każdy kto tak twierdzi albo jest naiwny, albo kłamie. Tu chodzi o samobiczowanie się. Udowadnianie wszem i wobec, że polska historia jest beznadziejna i że wstyd się przyznawać do bycia Polakiem, bo to oznacza wrodzony antysemityzm. To kreowanie narodowego kompleksu. Po co? Przecież nikt rozumny tego nie robi! Francuzi jakoś szybko zapomnieli o Vichy, za to lubią mówić o swoim ruchu oporu. Włochom też bliżsi są antyfaszystowscy partyzanci, niż Mussolini. Brytyjczycy też nie mają tak potwornych wyrzutów sumienia za kolonializm. A my?
 
A u nas jak zwykle na odwrót. A Gross to dopiero początek. Już się zaczęła rewizja „Solidarności” (sprawa Pyjasa) i Armii Krajowej („Egzekutor”). To dopiero przygrywka przed prawdziwą burzą. Ładunek emocji, który niesie ze sobą medialna „dyskusja” o książce Grossa już zraża nas do tego fragmentu naszej historii. Już spowodowała traumę, która budzi w nas odrazę do naszej historii. Jaki będzie efekt kolejnej chaotycznej rewizji historii i „pisania jej na nowo”?
 
A książkę Grossa kiedyś przeczytam. Tylko poczekam, aż wyląduje na najniższej półce w „taniej książce”. 5 zł za szt.
 
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura