Chcieli WYLUDZIC plan dzialania J. K. w sprawie Katastrofy?
Za taki sam nr uważam fakt, ze akurat "Stokrotka" zadała PYTANIE o Katastrofę SMOLEŃSKĄ:
To było NIKCZEMNE zagranie rodem z GRU, rodzaj "psychicznej tortury". I tu J. K. wypadł dzielnie i męsko, a w dodatku postapil "cholernie inteligentnie", ze się nie zniżył, aby z TA OSOBA dyskutować na ten temat.
Nie dal się ani sprowokować ani do tego aby okazac emocje (a o to chodzilo), ani do ZWIERZEŃ.
Tymczasem sterujacym Komorowskim typkom z GRU chodziło najprawdopodobniej o to, aby przez ZASKOCZENIE (ze to właśnie Stokrotka pyta a nie kto inny) WYŁUDZIĆ INFORMACJE, CO J. K. ma w planie na temat wyjasnienia katastrofy. I u się J. K. sprawdził jako człowiek b. silny i pozbawiony "PRYWATY":
Podejrzewam, ze to był najtrudniejszy moment(musiał być trudny dla niego).
W sumie Kaczyński miał więcej treści i konkretów, a Komorowski więcej lania wody, międlenia w kolko tych samych mantr, SLOGANÓW, ględzenia NIE NA TEMAT, no i w końcu DAL się SPROWOKOWAĆ i "wyszedł z nerwów". ZAKRZYKIWAŁ bowiem swego kontrkandydata i moderatorki, przerywał innym, pokazał ze JEST APODYKTYCZNY czyli napluł na DEMOKRACJE która powinna być celem, motywem przewodnim i w końcu baza tej IMPREZY.
W sumie Kaczyński miał więcej treści i konkretów, a Komorowski więcej lania wody, międlenia w kolko tych samych mantr, SLOGANÓW, ględzenia NIE NA TEMAT, no i w końcu DAL się SPROWOKOWAĆ i "wyszedł z nerwów". ZAKRZYKIWAŁ bowiem swego kontrkandydata i moderatorki, przerywał innym, pokazał ze JEST APODYKTYCZNY czyli napluł na DEMOKRACJE która powinna być celem, motywem przewodnim i w końcu baza tej IMPREZY.
Niestety, Marszałek tego jednak NIE OGRANIA, ani PO co jest DEBATA ani PO CO jest Wladza.



Wydaje mi sie, ze J. K. POWINIEN jednak PODAĆ ten NUMER do SADU.
~~
Oczywiście ze to, co zrobil Komorowki, było KLASYCZNYM zagraniem "HAKAMI": Obrzydliwe było to, ze NIE DANO ZAATAKOWANEMU SZANSY na wytłumaczenie się. TO co zrobil, było PO-niżej pasa i wygladalo na ukartowne dziadostwo dziennikarskie.