15 obserwujących
171 notek
47k odsłon
  219   3

Nocna Bezmiana

W poprzednim tygodniu głównymi niusami było z jednej strony nagranie nocnej rozmowy byłego premiera z akredytowanym przy MAK oraz grilowanie prezesa Orlenu z drugiej.
Jakoś nie bardzo zauważyłem, by komentatorzy łączyli te sprawy a w sumie są one wypadkową – jak podejrzewam – jednego założenia:

Państwo Polskie ma nie działać, a PiS to popsuł.

Czego się możemy dowiedzieć z owego nagrania? Np. tego, że akredytowanemu wyłączono szyfrowane połączenie z władzami. Premier nie widzi w tym żadnego problemu, bo je natychmiast przywrócił. Premiera nie interesuje, kto wyłączył to połącznie, czy był to nieświadomy błąd administratora, czy ktoś to zlecił. W błahszych sprawach zwykli ludzie odpowiadają za błędy wynikłe z roztargnienia, a nie będące zaplanowanym sabotażem, ale tym wypadku nie. Po prostu się coś stało, a potem odstało. Jeśli akredytowany chciałby się wtedy skonsultować z rządem, nie mółby zrobić tego w sposób bezpieczny. A to mogłoby być kluczowe w negocjacjach.

Problem w tym, że być może to nie miało żadnego znaczenia. Akredytowany i tak nie mógł się skontaktować z premierem, więc zrobił cyrk w mediach i łaskawie udzielono mu audiencji, z której nic nie wynikło, poza tym, że ma już cyrku nie robić. Ach! żeby stara rosyjska mądrość – tiszej jediesz, dalsze budiesz – tu zadziałała... Ale nie – no pasara...

Sama postawa akredytowanego jest również zaskakująca. Nie ma żadnego wsparcia od rządu, bo rząd jest zajęty ważniejszymi sprawami niż nagła smierć prezydenta w katastrofie lotniczej. Więc akredytowany chce się spotkać choćby w taksówce. Nie ma nawet służbowego samochodu i muszą go wozić Sowieciarze. (To pierwsze oczywiście w Polsce, to drugie u Sowietów). Z drugiej strony, jak inni uczestnicy polskiej delegacji przejmują inicjatywę i zadają Sowieciarzom niewygodne pytania, akredytowany – zamiast iść za ciosem – to mityguje.

W programie Woronicza 17 poseł Horała skomentował to, że były premier postrzegany jest jako  chłopiec w krótkich spodenkach. Że lubi sprawy prestiżowe jak "przecinanie wstęgi", ale unika brania odpowiedzialności.[1] Popularna jest też opinia, że nie jest to "rzutki" człowiek. Także taką opinię miał w EU, jako jej przewodniczący. To dziwne... Jeśli przypomnimy sobie zachowanie premiera z innej nocnej narady, widać, że chce rozwiązać "problem" jakim jest groźba lustracji. Inni uczestnicy deliberują, a on na to: "Panowie, policzmy głosy..." i wymienia, kto będzie "za" odwołaniem premiera Olszewskiego i tym samym zablokowania lustracji. I w zasadzie ucina wszelkie wątpliwości, również, że i Pawlak ma poparcie w głosach... choć tamten uważa sytuację za "gangsterkę".[2]

(Swoją drogą jeśli chodzi o ścieki wylewane do Wisły, pełny imposibilizm, ze strony ratusza rządzonego przez to samo ugrupowanie, co opisywany premier. Gdy się okazało, że po interpretacji pro life Konstytucji, jeden z warszwskich szpitali wstrzymał zabijanie dzieci nienarodzonych, z powodu wątpliwości prawnych, prezydent Warszawy od razu interweniował, żeby chociaż te już poumawiane zabójstwa dzieci się odbyły. Drugi "problem" był dla prezydenta ważny, pierwszy (prawdziwy) - tak sobie.[3])

Jak PiS zaczął rządzić, powiedziano nam, że nie ma z czego finansować swoich inicjatyw, że "piniędzy, ni ma i nie będzie"... Niedługo potem okazało się, że mafie VATowskie wykradały olbrzymie sumy z budżetu. I "piniądze" się znalazły. Ale znowuż okazało się, że CPK to megalomiania, a Kidawa "działa, jak natura chciała", czyli brak przekopu mierzei.

Teraz jak prezes Orlenu odkupił prasę od Niemców i szykuje się do fuzji dwóch wielkich spółek paliwowych okazuje się, że prezes ma coś za uszami.

Z kolei w Salonie Dziennikarskim red. Karnowski poprosil o skomentowanie "gorącego tygodnia" i jeden z komentatorów odpowiedział, że my mamy co tydzień "gorący tydzień". Ja bym to skomentował, że conajmniej ostatnie 300 lat jest w Polsce gorące. Najpierw szlachta straciła instynkt samozachowawczy nie chcąc płacić podatków na minimum armii. Potem zubożona straciła  na znaczeniu (także przez wojny, które przetoczyły się przez źle broniony kraj), a wielka magnateria nie stała się oligarchią sensu stricte. Taką, która co prawda wykorzystuje resztę, ale przynajmniej sama chce być wolna, a tym samym dbająca o wolność kraju. A wręcz przeciwnie -  byla de facto klientelą ościennych mocarstw. Czego przykrym apogeum była Konfederacja Targowicka w obronie tzw. wolności, bez żadnej refleksji, że Polska granicząc z 3ma absolutystycznymi państwami nie przetrwa dłużej w błogiej anarchii.

Skoro ościenne kraje nie dorosły do anarchii, samemu trzeba się było trochę "zabsolutyzować" dla własnej korzyści. Ponieważ obecnie inne kraje nie dorosły do wolnego rynku, nie da się w pełni realizować wolnej konkurencji. W takich warunkach silniejsze zagraniczne podmioty, często anty-wolnorynkowo wspierane przez własne państwa (albo do nich należące) wykupią nasze. Niestety trzeba się trochę samemu "zsocjalizować". Niestety wolność zawsze przegrywa z niewolą, bo ten wolny musi się choć trochę zniewolić, żeby mieć równe szanse.

Widać żeby mieć jakieś szanse też muszą istnieć wielkie państwowe molochy, lecz okazało się, że nawet się da nimi zarządzać, a uprzedzenia do ekonomii planowanej wyniesione z komuny, nie zawsze muszą być sensowne. W związku z tym liberałowie rzekomo broniący naszych wolności i sprzeciwiający się tworzeniom wielkich molochów są nawet bardziej groteskowi niż Targowiczanie. Jeszcze bardziej groteskowe jest to, że za liberałów były najwyższe podatki 51,5% w 2011, a najniższe za "socjalistycznego" PiSu 43% w 2018 (po 1994). Choć to dalej jest jak obrabianie pańszczyzny na folwarku - 3 dni w tygodniu. A najbardziej groteskowe jest zabieganie przez liberałów w Europarlamencie o więcej "upośledzonej tęczy" (upośledzonej, bo mającej 6, nie 7 kolorów).

W programie Anity Gargas, w którym wyemitowano fragmenty nagrania z "nocnej bezmiany", pada sugestia, że może akredytowany powinien być objęty ochroną kontrwywiadowczą, gdyż wożą go Sowieciarze. Jak dla mnie to cała opozycja powinna zostać objęta ochroną kontrwywiadowczą. Jeśli polski sejm był zdolny do ratyfikowania rozbiorów, to kto mi zagwarantuje, że współczesny nie jest równie skorumpowany i nie zrobi podobnej lub większej głupoty. Swoją drogą sejm się wtedy konfederował, co oznaczało, że jak podczas konfederacji, głosowano zwykłą większością. Rejtana pozbawiono niezbywalnego prawa, by idiotom i szubrawcom powiedzieć wolne "nie pozwalam".

How dare you?

[1] https://vod.tvp.pl/video/woronicza-17,21032021,52548508
[2] ok.45min... https://www.youtube.com/watch?v=rR2h14qeeIQ
[3] https://www.salon24.pl/newsroom/1086144,warszawa-i-inne-miasta-zablokowane-trzaskowski-apeluje-do-protestujacych-przeciwko-wyrokowi-tk
[4] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Wolno%C5%9Bci_Podatkowej

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka