3 obserwujących
532 notki
215k odsłon
  79   0

Virgin Snatch: Vote Is a Bullet (2018) - Recenzja

Na początku „Ineffective Grand Gestures" gitarzyści prasują nas ciężkimi riffami. Po chwili otchłań rozwiera się i następuje furiacki atak z histeryczną zajadłością. Gęsto od ciekawych zagrywek i przejść fundowanych przez Jacko - iście pierwszorzędne.

Spokojniejszym, refleksyjnym wstępowaniem rozpoczyna się Defending the Wisdom (Wisdom to Thrive)".  Utrzymany w wolniejszym tempie, szarpany utwór. Więcej w nim czystego głosu Zielonego. Jeden z tych kawałków gdzie wokalista Virgin Snatch pokazuje przekrój swoich możliwości. 

Największą niespodzianką na Vote Is a Bullet (2018) jest pierwszy w historii Virgin Snatch polskojęzyczny utwór.  „G.A.W.R.O.N.Y."  (akronim niepokojąco budzi skojarzenia z innym czarnym ptaszysku zwanym WRON-ą) wywołały małą burzę, bo oto zdziwieni, mało wnikliwi słuchacze zorientowali się z kim mają do czynienia...  Czasem faktycznie może nie warto wiedzieć, ale jak już zespół jedzie w ojczystym języku, to trudno się na tekście nie skupiać. Toteż w tym świetnym skądinąd utworze skumulowane jest całe ojkofobiczne demonizowanie obecnych realiów politycznych w Polsce. 

To już ostatnia chwila by przestać biernie trwać

W mrowisku nie ma kija, a tylko martwy ptak

Rów wielki wykopany, na szańcach godło lśni

Patriotyzm zbyt pijany by móc bez krzyża iść!

Ciekawe że mowa o pijanym patriotyzmie podpartym krzyżem choć we wstępie przywołano człowieka z Matką Boską w klapie... W dodatku tak skompromitowanego (delikatnie rzecz ujmując). Pomijając sferę tekstową, sam fakt użycia języka polskiego sprawiło, że powiało świeżością. 

Pod koniec płyty Virgin Snatch nie mogło zabraknąć ballady. Obowiązkowego punktu programu który kultywowany jest od pierwszej płyty. Chwila wytchnienia i pokaz szerszych horyzontów zarówno instrumentalistów jak i wokalisty. „Antipodes" to kwintesencja łagodniejszego oblicza zespołu. Pełnego niebanalnych melodii, popisów Zielonego, który śpiewa w wyjątkowo przejmujący sposób. Pierwsze ballady, momentami ociekały zbyt dużą ilością lukru. Po latach zespół wypracował kompromisy i wyzbył się przesadnej cukierkowatości. Trudno mi wskazać, którą balladę lubię spośród dotychczasowych popełnionych przez krakowski zespół, z pewnością jest to cenny nabytek w kolekcji, który utrzymuje wysoki poziom swoich starszych sióstr.  

We are underground

We reserve the right of refuse

Our weapon is our sound

It is a badge of our defiance

Drugą niespodzianką na płycie jest obecność najdłuższego, ponad dziesięciominutowego kolosa p.t. „We are Underground".

Masywna praca ciemiężących wioseł, długo rozkraczający się pasaż, klamrą spięty równie długi koniec. Średnio szybkie opresyjne mielenie. Rozbudowana kompozycja gdzie przebojowość styka się z monumentalnością. Krzepiące, długie roziskrzone solo światłem nadziei, w tym długim zatęchłym tunelu. Oby tylko nie okazało się rozpędzoną lokomotywą... Tego życzę nam wszystkim, a dowiemy się tego w poniedziałek 14.10.  w momencie ogłoszenia wyników.

Bardzo mocne zwieńczenie bardzo udanego krążka. Do tego akurat Virgin Snatch zdążył nas przyzwyczaić. Dla mnie osobiście za dużo politykowania (tak, wiem taka a nie inna konwencja zespołu), cale szczęście potrafię wyłączyć ten aspekt, i skupiać się na świetnej muzyce. 

Ta płyta to kolejny, z wielu przykładów na to jak społeczeństwo potrafi być zmanipulowane, zaślepione, zabetonowane w przeświadczeniu o nieomylności, trwające w poczuciu wyższości. Niezdające sobie sprawy z własnej krótkowzroczności. Niezależnie od strony barykady, dotyczy to wszystkich bez wyjątku. Efekt wzajemnego nakręcania się. Utyskiwanie na podziały, jednocześnie przyczyniający się do eskalacji. Niestety bardzo łatwo przeoczyć moment zatrzaskiwania się sideł zastawionych przez hipokryzję.


Zobacz galerię zdjęć:

Gawrony
Gawrony
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura