66 obserwujących
642 notki
972k odsłony
  919   0

Skóra za skórę, kość i ciało-straszny zakład Szatana z Jahwe

 

Już z propozycji Szatana (w. 5) wynikało, że tą powtórną próbą będzie „dotknięcie” Hioba chorobą. I tak się rzeczywiście stało. Szatan, odszedłszy sprzed oblicza Jahwe, „uderzył” (dosł. według TH) Hioba „wrzodem złośli­wym” na całym jego ciele. Należy zwrócić uwagę na różnicę co do roli Szatana poprzednio (por. 1, 13-19) i te­raz. Tam jego działanie było niejako pośrednie: napad bowiem Sabejczyków i Chaldejczyków, a zwłaszcza piorun i wicher nie były jako takie jego dziełem. Tu natomiast on sam „uderzył” Hioba, czyli sprowadził cho­robę na niego. Jest to być może aluzja do starożytnego poglądu, że choroby mogły być spowodowane przez de­mony.

Jednakże Szatan, tak jak go przed­stawił autor prologu, był „przeciwni­kiem” i „oskarżycielem”, a nie złośli­wym demonem. Po wtóre, według Bi­blii choroby zsyłał sam Bóg. Toteż i w tym wypadku Szatan dotknął nią Hioba za zgodą Boga i niejako z Jego upoważnienia.

Jakiego rodzaju chorobę miał autor na myśli, trudno ustalić. Z licznych aluzji w wypowiedziach Hioba w części poetyckiej utworu (6, 4; 7, 4. 5. 13-15. 19; 16, 16; 18, 3; 19, 17. 20; 30, 17. 30) wynikałoby, że został on dotknięty trądem. Na to samo wskazywałby fakt, że musiał przebywać z dala od ludzi, poza osiedlem (por. w. 8). Jed­nakże określenie „wrzód złośliwy, od stóp aż do czubka głowy” (Pwt 28, 35) jest zbyt ogólnikowe i oznaczałoby stan zapalny skóry wywołany wrzo­dami.

Hiob dotknięty chorobą, która uczyniła go odrażającym dla otoczenia, opuścił dom i obrał sobie za siedzibę „popielisko”, czyli miejsce poza osadą czy miastem, gdzie wyrzucano śmieci (por. wzmiankę o „skorupie glinianej” w w. 8), a zwłaszcza popiół.

Celem Szatana było skłonić Hioba do bluźnierstwa przeciwko Jahwe. To­też charakterystyczny jest szczegół o żonie Hioba, która szydząc z postawy swego męża, usiłowała doprowadzić, by „złorzeczył” (w TH: „błogosławił”) Bogu (w. 9). Wprawdzie autor nie za­znaczył, że czyniła to z namowy Sza­tana, ale zachodzi tu zbieżność pokusy niewiasty z celem, jaki Sza­tan pragnął osiągnąć.

Czy ta pokusa była równoznaczna z namową do samobójstwa (jak sądzi Steinmann) ? Z tekstu wyraźnie to nie wynika, gdyż słowa: „złorzecz i umrzyj” (dosł. z TH; zob. ap. kryt.) moż­na rozumieć w ten sposób, że wobec nieuchronnej śmierci z powodu postę­pującej choroby nic już, nawet złorze­czenie Bogu, nie pogorszy położenia Hioba.

Odpowiedź bohatera utworu oraz końcowa uwaga autora (w. 10) świad­czą, że ów mąż i z tej próby wyszedł zwycięsko. Odrzucając propozycję, ja­ką mu podsunęła żona (por. „szalona”, dosł.: „nierozumna”, „bezbożna”), oka­zał jak i poprzednio (1, 21) swą ule­głość Bogu mimo cierpienia, jakie na niego spadło. Pod koniec autor zazna­cza już tylko ogólnie, że Hiob „nie zgrzeszył ustami swymi” (dosł.), czyli że nie złorzeczył Bogu.

Na tym się urywa główny wątek opowiadania, bo już później nie ma wzmianki o Szatanie, a raczej o po­nownym jego spotkaniu z Jahwe.m O dalszych losach Hioba czytelnik dowie się z epilogu księgi. Tymczasem uzupeł­nieniem dotychczasowego opowiadania jest nowy epizod, łączący prolog z główną, poetycką częścią utworu.

 

11 Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło, i przyszli, każdy z nich z miejscowości swojej: Elifaz z Temanu. Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. Porozumieli się, by przyjść, boleć nad nim i pocieszać go. 12 Skoro jednak spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Każdy z nich rozdarł swe szaty i rzucał proch w górę na głowę.
13Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu.
(Hb 2, 11-12)

 

Charakterystyczna jest w w. 11 wzmianka, że każdy z przyjaciół Hio­ba przyszedł ,,z miejsca swego”, po czym następują ich imiona, połączone z nazwami geograficznymi wskazują­cymi na miejsce pochodzenia (tzw. nomina gentilicia).

To uwydatnienie „miejsca” zamieszkania i pochodzenia przybyszów wskazuje, że byli również mędrcami. Podane tu bowiem nazwy geograficzne wiążą się bądź z Edomem, bądź z obszarem na pograniczu Edomu i Pustyni Arabskiej. I tak Teman, z którego pochodził Elifaz, był częścią terytorium Edomu i podobnie jak Edom słynął z mędrców (por. Abd 9; Jr 49, 7; Bar 3, 22).

Krainy pocho­dzenia Bildada, drugiego z kolei przy­jaciela Hioba — Szuach (Suhi:; Mezo­potamia?) — nie da się dokładnie umiejscowić; jednakże w Rdz 25, 2 ta nazwa wiąże się z nazwą Dedan, wspomnianą u Jr 49. 8 wraz z „wy­żyną Ezawa”, czyli z Edomem.

Naama, miejsce pochodzenia trzeciego przyja­ciela Hioba, Sofara, nie zostało zidentyfikowane. Istnieje przypuszczenie, że miejscowość (terytorium?) nosząca tę nazwę leżała w południowo-zachod­niej części Pustyni Arabskiej. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że Sofar, podobnie jak dwaj pozostali przyja­ciele Hioba, był mieszkańcem Edomu albo zachodniego pogranicza Pustyni Arabskiej.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura