4 obserwujących
99 notek
104k odsłony
385 odsłon

Upadek Berlina - Tonący Okręt

Wykop Skomentuj

Działacze partyjni, którzy mieli dostęp do informacji, zdawali sobie sprawę z tego, że w ciągu 2-3 dni ewakuacja z miasta nie będzie możliwa. Żeby opuścić stolicę potrzebna była jednak przepustka, której mężczyźni nie mogli właściwie otrzymać, ponieważ według dekretu Goebbelsa, każdy zdolny do noszenia broni, miał stanąć do walki w obronie III Rzeszy. W sobotę 21 kwietnia 1945 roku alianci zachodni dokonali ostatniego nalotu na Berlin – tego też dnia kwatera główna dowódcy obrony Berlina generała Helmutha Reymanna musiała sprostać nalotowi wysoko postawionych członków NSDAP, domagających się wydania im przepustek. Wystawiono ich ponad 2 tys. Szczury uciekały z tonącego okrętu.

Gen. Busse, którego 9. Armia została rozdzielona na dwie części, otrzymał rozkaz od Führera, który nie mógł być dla niego żadnym zaskoczeniem – utrzymanie się na swoich pozycjach za wszelką cenę. Ani Hitler, ani Busse nie byli jednak w stanie zmusić żołnierzy do wykonywania samobójczych rozkazów, którzy wycofywali się pojedynczo lub w grupach, porzucając pozbawione paliwa pojazdy. Niektórzy podejmowali taką decyzję zbyt późno, co kończyło się dla nich sowiecką niewolą. Pierwszą rzeczą zabieraną im przez sowieckich żołnierzy były ich zegarki.

Ostatnia narada Sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych Wehrmachtu w Zossen, odbyła się pod groźbą schwytania najwyższych dowódców przez Sowietów. Gen. Krebs świadomy zagrożenia postanowił ją jednak kontynuować. Nie miał właściwie innego wyjścia, po tym jak Hitler zabronił mu ewakuacji kwatery głównej. Odgłosy wystrzałów sowieckich czołgów było słychać w oddali. Jeden z oficerów zauważył, że Sowieci mogą dotrzeć do Zossen w ciągu pół godziny. Tak się jednak nie stało. Czołgi Armii Czerwonej także miały problemy z zaopatrzeniem w paliwo, które wyczerpało się przed dotarciem do miasta. Około godziny pierwszej po południu w kwaterze głównej zadzwonił telefon. Dzwonił gen. Burgdorf z Kancelarii Rzeszy – kwatera miała zostać ewakuowana do bazy Luftwaffe położonej niedaleko Poczdamu.

Sowiecka artyleria znajdowała się już na tyle blisko, że pociski spadały na centrum Berlina. Hitler – wbrew swoim zwyczajom – musiał tego dnia wstać wcześnie rano, obudzony przez detonacje nad bunkrem w którym mieszkał. Po wyjściu z sypialni Führer zażądał wyjaśnień od swoich adiutantów. Wiadomość o tym, że na Kancelarię Rzeszy spadają pociski wystrzelone przez Sowietów wstrząsnęła nim. Ostrzał został przeprowadzony przez gen. Wasilija Kazakowa, który użył do tego celu dział kalibru 152 mm i 203 mm. Większość ofiar stanowiły kobiety, stojące w kolejkach po żywność. Te którym udało się uciec z ostrzeliwanego rejonu, ukryły się po raz kolejny tego dnia w piwnicach i schronach przeciwlotniczych.

Z militarnego punktu widzenia miasto zostało podzielone na osiem stref z kanałem Landwehr na północy i rzeką Sprewą na południu. To z tamtej strony nacierały 3. Gwardyjska Armia i 5. Gwardyjska Armia marszałka Koniewa, przed którymi uciekały rozbite oddziały gen. Bussego. Celem żołnierzy jak i cywilów uciekających razem z nimi, było przedostanie się przez rzekę Elbę i oddanie się do niewoli amerykańskiej.

Czołgi posuwały się powoli ulicami Berlina wspomagane przez piechotę, na którą spadał ciężar zdobywania poszczególnych punktów oporu. Niemieccy żołnierze utrzymywali swoje pozycje na gruzach budynków, które paradoksalnie były łatwiejsze do obrony. Jednak przewaga Sowietów była ogromna, co czyniło niemiecki opór pozbawionym sensu. Tym bardziej, że kosztowało to życie lub zdrowie nastolatków, którzy nie powinni brać udziału w walkach, ale poprzez obłędne rozkazy i indoktrynację nazistowskiej propagandy, walczyli często na pierwszej linii frontu. W schronie Czerwonego Krzyża jedna z kobiet – jak wspominała po wojnie – zobaczyła po raz pierwszy w życiu poważnie rannego żołnierza. Był to chłopak ze zmasakrowaną twarzą, który nie mógł nawet krzyknąć z bólu i przerażenia. Jedynie jego oczy wskazywały stan szoku w którym się znajdował.

Po stronie sowieckiej pojawiło się ryzyko kolizji nacierających na Berlin frontów – 1. Białoruskiego marszałka Żukowa i 1. Ukraińskiego marszałka Koniewa. Potrzebna była interwencja Stalina, który ustalił linię demarkacyjną pomiędzy dwoma frontami. Koniew miał się zatrzymać po zdobyciu dworca kolejowego Anhalter Bahnhof, znajdującej się zaledwie sto metrów od Reichstagu. Przywilej zdobycia symbolu III Rzeszy należał już do Żukowa. Kiedy jeden z oficerów frontu ukraińskiego zaprotestował, gdy wojska gen. Czujkowa (8. Armia Gwardyjska) przekroczyły granicę ustaloną przez Stalina, ten miał odpowiedzieć, że wykonuje jedynie rozkazy. Oficerowie Żukowa wiedzieli, że mogą pozwolić sobie na więcej, ponieważ taka była decyzja Stalina.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura