We Francji urodziło się pierwsze dziecko, którego celem jest jedynie dostarczenie materiału do leczenia swojego rodzeństwa. Informacja ta – jak mało która – mnie przeraziła. Pal już licho, że poczęcie nastąpiło in vitro. Rzecz w tym, że oto złamano zasadę, iż człowiek nie może być środkiem dla osiągania jakichkolwiek – nawet najszczytniejszych – celów. I choć najgłośniej są słyszane protesty Kościoła Katolickiego, to przecież to, co się wydarzyło, jest sprzeczne nie tylko z katolicką aksjologią.
Wszak zasada, iż człowiek powinien być zawsze celem a nie środkiem ludzkich działań stoi u podstaw etyki Kantowskiej. Choć sam Immanuel Kant był wierzącym chrześcijaninem, to stopniowo kantyzm i neokantyzm odchodził od swych fideistycznych powiązań. Jednak zasada imperatywu praktycznego nie została nigdy przełamana. Tymczasem teraz tworzy się człowieka tylko po to, aby był magazynem „części zapasowych” dla kogoś innego. Tym samym racja bytu takiej jednostki określana jest jedynie poprzez inną osobę, której ma służyć.
I nie ma tu znaczenia, że owo „pozyskiwanie części zamiennych” nie będzie temu nowonarodzonemu dziecku szkodzić; że będzie ono żyło normalnie. Abstrahując, iż argument taki jest porównywalny do dowodu na dobroć Stalina (że tylko kopnął dziecko, a przecież mógł je zabić), należy wskazać, że pomija on osobowość tego dziecka. Następuje sprowadzenie istoty ludzkiej do roli przedmiotu, co prawda – mówiącego, czującego, etc., ale jednak instrumentum vocale. Jak może się czuć ktoś, kto wie, iż dano mu życie tylko po to, aby dzięki niemu uratować zdrowie i życie innej osoby? Że on tak naprawdę nie liczy się jako osoba, lecz jego znaczenie wyznaczone jest przez użyteczność, jaką daje innym? Użyteczność jest miarą wartości rzeczy a nie ludzi.
Nie można tej sytuacji mieszać z sytuacją, w której osoba świadomie i dobrowolnie oddaje swoje życie czy zdrowie dla innej osoby. Czyn taki jest najszlachetniejszym, na jaki może zdobyć się jednostka. Jednak jego wartość bierze się stąd, iż jest to czyn właśnie dobrowolny i świadomy. Iż jest on przejawem wolnej woli jednostki i gotowości poświęcenia się dla kogoś innego. Taka jednostka nie traci swojej podmiotowości, lecz takim zachowaniem ją właśnie wyraża. Tylko osoba, będąca celem i wartością samą w sobie, może swoją osobowością dysponować. Tymczasem w przypadku tego dziecka nikt go nie pytał o zdanie, czy godzi się, aby służyć jako źródło środków na leczenie swych braci. Nie była to jego decyzja. Co więcej – poczęto go tylko po to, by się poświęcił.
Oczywiście życie i zdrowie są wielką wartością i mało jest rzeczy, których nie można zrobić dla ich ratowania. Rozumiem ból rodziców, którzy widzą chorobę swych dzieci. Rozumiem nadzieję chorych i ich prawo do wyzdrowienia. Ale ceną za to nie może być uprzedmiotowienie człowieka. W pewnym momencie naruszyliśmy nie tylko ducha Chrześcijaństwa, ale istotę Kultury Europejskiej w ogóle. W imię postępu, wróciliśmy do czasów niewolnictwa.
"Miejsce byłego, bogatego w doświadczenie intelektu twórcy zastępuje dzika wola burzyciela. Na pierwszy plan są wysuwane żądania niższych instynktów, co nadaje spekulacyjny charakter myśli we wszystkich jej przejawach, a więc w polityce, ekonomii, nauce i sztuce. Ludzkość daleko odbiega od duchowych zagadnień i dążeń. (...) Lecz wówczas (...) pojawił się Ten, o którym mówił apostoł Jan w Apokalipsie (...). Ten Przeklęty jest już pośród ludzkiej rzeszy i cofa fale kultury i duchowego postępu od Boga ku sobie (...). Państwo to powinno być silne moralnie i fizycznie. Musiałoby zagrodzić od wpływów rewolucji wysokim murem surowych i mądrych praw oraz bronić swoich duchowych podwalin: kultu, wiary, filozofii i polityki." baron Roman Ungern von Sternberg
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Technologie