Liberte Liberte
878
BLOG

Europejskie obozy zagłady

Liberte Liberte Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 15

Co jakiś czas w zachodnich mediach pojawiają się doniesienia o „polskich obozach zagłady”. Każdorazowy incydent tego rodzaju jest rzecz jasna sprawą skandaliczną i wymagającą natychmiastowej i zdecydowanej interwencji.

I w myśl tej zasady rząd postanowił nam zainterweniować raz a porządnie. Niestety, jak to w życiu – gdzie rząd „interweniuje raz a porządnie”, tam prawe na pewno rząd coś spartaczy.

Na niecodzienny pomysł wpadł bowiem minister Zdrojewski – otóż, żeby sytuacja z „polskimi obozami zagłady” się nie powtórzyła, wystarczy zmienić końcówki adresów internetowych muzeów z .pl na .eu. Nie jest to najwyższych lotów rozwiązanie. Ale o tym zaraz. Najpierw o gorącej wodzie.

Czy wręcz o wrzątku, w którym minister jest kąpany.

Otóż Pan Zdrojewski wyjawił swój pomysł zanim… Ministerstwo domeny wykupiło. Nie trzeba być Markiem Zuckerbergiem, żeby przewidzieć, że w kilkanaście minut po konferencji wszystkie wolne adresy z nazwami obozów były już wykupione. Duch przedsiębiorczości w narodzie wszak nie ginie.

Lecz – skoro rząd może kogoś wywłaszczyć z własności, to „znacjonalizowanie” domeny też nie będzie kłopotem.

Natomiast co do samego pomysłu. Nie podoba mi się. Po pierwsze – nie są to strony internetowe obozów koncentracyjnych (sic!), tylko witryny znajdujących się w Polsce MUZEÓW (domena .museum w sam raz).

Po drugie – nie sądzę, żeby zmiana domeny mogła coś zmienić. Jest to kolejna zagrywka-wydmuszka w stylu PO. Z zewnątrz może i wygląda ładnie. W środku sensu nie ma. A i żadnego uderzenia nie wytrzyma.

Natomiast z mojej strony postuluje nieco alternatywne podejście do tego rozwiązania. Jeśli już mydlić ludziom oczy – to na całego!

Rząd powinien natychmiast – drogą ustawy i ponad podziałami – w drodze uchwały wykluczyć Oświęcim czy Majdanek z Polski. Mieszkańców należy pozbawić obywatelstwa i deportować.

Wszelkie strony i przewodniki należy zmodyfikować tak, żeby nigdzie nie pojawiła się już informacja o tym, że dany obiekt znajduje się na terenie Najjaśniejszej. Dojazd dla turystów powinien zacząć się w Niemczech. Następnie należy zbudować tajne przejście graniczne między Niemcami a Krajem Nazistów. Droga między przejściem a danym muzeum powinna być pozbawiona wszelkich znamion Polskości. Podróżujący mogą widzieć tylko flagi ze swastykami, słyszeć po lasach odgłosy strzałów i ujadanie niemieckich psów. Raz na jakiś czas powinni pojawić się z kontrolą przemili panowie z MP40.

Wersja tańsza – w ramach cięć budżetowych – wymagałaby po prostu rozebrania obozu, przewiezienia go i odbudowania gdzieś pod Berlinem.

Bo przecież zamiast twardo grać o swoje i z całą stanowczością reagować na wszelkie przejawy „polskich obozów koncentracyjnych”, lepiej – na podobieństwo świetlanych dokonań bolszewików – uporczywie wmawiać ludziom, że białe jest czarne, a czarne białe. Czemu nie słyszymy o „niemieckim obozie Dachau”, „czeskim obozie Theresienstadt”, „francuskim obozie Natzweiler” czy „holenderskim obozie Hertogenbosch”?

Bo o swoje trzeba umieć zadbać.

Jak ja uwielbiam te czary. To prawie jak z nazwami ulic. Przecież jest oczywistą oczywistością, że zmieniając nazwy ulic – reliktów PRL – automatycznie poprawiamy realne żywoty Polaków i odcinamy się od ówczesnego know-how.

Liberte
O mnie Liberte

Nowy miesięcznik społeczno - polityczny zrzeszający zwolenników modernizacji i państwa otwartego. Pełna wersja magazynu dostępna jest pod adresem: www.liberte.pl Pełna lista autorów Henryka Bochniarz Witold Gadomski Szymon Gutkowski Jan Hartman Janusz Lewandowski Andrzej Olechowski Włodzimierz Andrzej Rostocki Wojciech Sadurski Tadeusz Syryjczyk Jerzy Szacki Adam Szostkiewicz Jan Winiecki Ireneusz Krzemiński

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura