Liberte Liberte
975
BLOG

Jan Radomski: Zmierzch mediów niepokornych

Liberte Liberte Polityka Obserwuj notkę 20

 Anita Gargas i Bronisław Wildstein wzięli udział spotach wyborczych Zdzisława Krasnodębskiego, lidera warszawskiej listy Prawa i Sprawiedliwości. Niemal niezauważenie, w cieniu finiszu kampanii wyborczej runął mit niezależnego i niepokornego dziennikarstwa – jednego z najważniejszych filarów polskiej prawicy.

            Niepokorni byli z nami od zawsze, nawet jak sami nie wiedzieli, że właśnie tak się nazywają. W latach dziewięćdziesiątych jako pierwsi wpadli na trop okrągłostołowego spisku, później pisali przede wszystkim o „Gazecie Wyborczej”, co zostało im zresztą do dzisiaj. Raz bywało lepiej, raz gorzej. Czasami jedna frakcja występowała przeciwko drugiej i całe środowisko musiało się cierpliwie przetasowywać. Niektórzy zresztą dezerterowali, odchodzili do mainstreamu, stając się zdrajcami w służbie władzy.

            Koniunktura ustabilizowała się po katastrofie smoleńskiej. Popyt pognał w górę, rynek zaroił się od prawicowych dzienników, tygodników i kwartalników. To właśnie wtedy dziennikarze ochrzcili samych siebie jako „niepokornych” i „niezależnych”. I choć znów głośno było od konfliktów – chociażby o to, która grupa jest bardziej niepokorna od drugiej – to nikt nie wątpił, że na horyzoncie pojawił się cel: bronienie tej Polski, w której serce 10 kwietnia 2010 roku wbito sztylet.

            Niepokorni dziennikarze przekonywali nas, że tylko oni są naprawdę wolni. Wolni od powiązań z komunistyczną przeszłością (w przeciwieństwie do tych, których bezlitośnie opisali w „Resortowych dzieciach”), wolni od knebla założonego w Magdalence (w przeciwieństwie do dziennikarzy związanych z „Gazetą Wyborczą”), wolni od uległości wobec reżimu Tuska (w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych).

            „Uważam Rze”, „Gazeta Polska” czy „wSieci” miały być latarniami morskimi, wskazującymi kierunek na wzburzonym morzu koniunkturalizmu i lizusostwa. Porównanie nie jest przypadkowe, dziennikarze tłumaczyli swoją misję, sięgając po najmocniejsze słowa i najpiękniejsze wartości. Wystarczy przyjrzeć się bohaterce tego tekstu, która trzy lata temu otrzymała Główną Nagrodę Wolności Słowa. Za „odwagę i bezkompromisowość”.  

            Mimo że wytrwale przekonywano nas, że każdej władze patrzyliby na ręce tak samo, to przez cały czas, gdzieś głęboko z tyłu głowy, wydawało nam się, że wszystkie te podniosłe słowa, ta niezależność i niepokorność, mogą być wyłącznie wymówką, przykrywającą przywiązanie do jednej formacji politycznej. Kilka dni temu nareszcie zakończono tę hipokryzję, wyłożono karty na stół. Pod dwojgiem czołowych niepokornych pojawił się napis: „Materiał wyborczy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość". Jeśli ktokolwiek ma jeszcze wątpliwości, niech zapyta sam siebie, co pisałyby prawicowe media, gdyby w spocie Platformy Obywatelskiej pojawił się Tomasz Lis/Janina Paradowska/Jacek Żakowski/Monika Olejnik/Adam Michnik? No właśnie.

            Udział Anity Gargas i Bronisława Wildsteina w spotach Zdzisława Krasnodębskiego jest jedną z najlepszych wiadomości tegorocznej kampanii. Zakończy żenujące igrzyska prawicowych mediów. Ktokolwiek nazwie je niezależnymi i niepokornymi, narazi się już tylko na śmieszność.

Twitter:@jwmrad

Blog:radomski.na.liberte.pl

Liberte
O mnie Liberte

Nowy miesięcznik społeczno - polityczny zrzeszający zwolenników modernizacji i państwa otwartego. Pełna wersja magazynu dostępna jest pod adresem: www.liberte.pl Pełna lista autorów Henryka Bochniarz Witold Gadomski Szymon Gutkowski Jan Hartman Janusz Lewandowski Andrzej Olechowski Włodzimierz Andrzej Rostocki Wojciech Sadurski Tadeusz Syryjczyk Jerzy Szacki Adam Szostkiewicz Jan Winiecki Ireneusz Krzemiński

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka