Obudziłem się jak zwykle koło dwunastej.
Matka się piekliła, że nie działa telefon - miała do mnie pretensje, że znowu nie zapłaciłem rachunku.
Jak mogłem zapłacić rachunek, kiedy całą pensję oddaję matce. Nikt nie trzyma pieniędzy w banku, mając na uwadze galopującą inflację i kilometrowe kolejki do okienka, żeby odebrać z banku swoje pieniądze. Tym bankom bedzie się trzeba bliżej przyjrzeć. Zresztą był u mnie jakiś muzyk, Bagsik czy jakoś, z pomysłem na nowoczesną bankowość. On się może przydać, jak założę własną firmę Telegraf, aby wreszcie nie mieć problemów z odłączonym telefonem.
Zjadłem śniadanie i przypomniałem sobie o tych wyborach, przyklepanych przez esbecję, Wałęsę i jego doradców w Magdalence, po tym Okrągłym Stole. W rycerzy króla Artura się bawili; miłościwie panującym to zostanę ja, albo Leszek. Będę jeździł od PGR-u do PGR-u, od fabryki do fabryki, od miasta do miasta, i przemawiał, a ludzie będą w oniemieniu słuchać i powtarzać. Zamieszkamy co najmniej w pałacu, jeśli nie na Zamku Królewskim.
Teraz Idę głosować, wszakże inteligencja żoliborska nie uchylała się przed głosowaniami. Mamy dzięki temu dom.
Po głosowaniu zjadłem obiad, czytałem trochę Sienkiewicza, a następpnie śpiewaliśmy patriotyczne piosenki.
Włączyłem wieczorem telewizję, by obejrzeć Dziennik Telewizyjny, a tam jakaś kobieta z lekkokręconymi włosami szczebiotliwie ogłasza, że 4-ego czerwca skończył się w Polsce komunizm. Nie wierzę - o końcu komunizmu będę mówił ja albo Leszek, a najprawdopowobniej razem. Zresztą komunizm nie może się skończyć, bo na poważnie planuję zaangażować się w działalność antykomunistyczną.
Cały czas chodzi mi po głowie ta kobieta, która ośmieliła się ogłosić koniec komunizmu. Skądś znam jej nazwisko.
Późnym wieczorem Onyszkiewicz mówił w telewizji, że wybory miały charakter plebiscytowy. Pewnie nawiązywał do plebistytów na Śląsku za czasów ojca jego teściowej. Kiedyś zorganizuję własne plebiscytowe wybory podług własnych narodowościowych zasad i sam napiszę historię. Też odwołam do ojca teściowej Onyszkiewicza.
Zadzwonił właśnie Leszek z wiadomością o wyniku plebiscytu, a mi się znowu przypomniał ten Bagsik, którego wysłucham, co by złamać monopol komunistycznych banków i Poczty Polskiej Telegraf i Telefon.Niech Poczcie zostanie Telefon, ja wezmę Telegraf.
Jutro 5 czerwca.
Acha, Leszek mówił, że za to zdjęcie z Wałęsą wybrali mnie na Wiejska. Dumny jestem, że się sfotografowałem z Bolkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)