Przyłapano posła PiS na jeździe po pijanemu, co nie jest wykroczeniem ale przestępstwem. Piszą o tym na portalu onet.pl (link na końcu postu).
Posł PiS przyznał się, że poprzedniego dnia wypił, ale nie przyznał się, że ma alkohol we krwi w wyniku popijawy, lecz jabłek skonsumowanych, domniemywam że na kaca, choć inaczej się tłumaczy.
Nie interesuje mnie ten poseł PiS, bo to osoba niegodna, aby zasiadać nie tylko w Parlamencie, ale w ogóle być na utrzymaniu podatników, bo przecież uchlał się za pieniądze, które otrzymał z Kancelarii Sejmu, czyli od podatnika.
Interesują mnie zagadnienia natury etycznej:
Gdzie się kończy odpowiedzialność cywilna dorosłego człowieka, a zaczyna gówniastwo?
Gdzie leży granica przyzwoitości w „koloryzowaniu”, a gdzie się rozpoczyna chamskie kłamstwo?
Poniżej przytaczam fragment wypowiedzi owego posła:
„Może zjadłem kilka jabłek, bo jestem chory na cukrzycę i muszę regularnie mieć posiłki- w ten sposób Marek Łatas na antenie TVN24 odnosił się do zarzutów. Na pytanie, czy pił jakiś alkohol, poseł PiS stwierdził, że być może to były dwa drinki poprzedniego dnia wieczorem.
Poprzedniego dnia poseł PiS wypił parę drinków, bo jest chory na cukrzycę i ... nie wolno mu dotykać alkoholu! Kłamać trzeba umieć, a najlepiej w ogóle nie kłamać, bo z wypowiedzi posła wynika, że podatnik ponosi nieuzasadnione koszty jego leczenia oraz ewentualnych zwolnień, ponieważ ten dokonuje kolejnego czynu zabronionego – pije alkohol, będąc świadomym, że w cukrzycy alkohol jest zakazany.
Co na to Narodowy Fundusz Zdrowia? Czy z naszych pieniędzy można refundować leki temu posłowi PiS? Ja mu nie odmawiam prawa do pełnopłatnych leków na cukrzycę.
Czy ktoś ma wątpliwości, że to "prawo i sprawiedliwość" Jarosława Kaczyńskiego to zwykłe bujdy na resorach, aby się dostać do żłoba, biorąc przykład z prosiaków w Folwarku Zwierzęcym
link do artykułu: wiadomosci.onet.pl/2037328,11,item.html


Komentarze
Pokaż komentarze (44)