CBA: NIEPROFESJONALNI ZA DUŻE PIENIĄDZE
CBA postanowiło urządzić zasadzkę na Jolantę Kwaśniewską, która według CBA jest właścicielem domu, czyli nieruchomości, w Kazimierzu nad Wisłą. Oczywiście legalnym właścicielem nieruchomości zgodnie z wpisem w II dziale księgi wieczystej prowadzonej dla nieruchomości jest od prawie 10 lat inna osoba fizyczna, nie mniej CBA postanowiło udowodnić, że jest inaczej. W tym celu znany agent CBA, posługujący się sfałszowanym dowodem osobistym na nazwisko Tomasz Małecki wszedł w bliskie kontakty, graniczące z zażyłością z właścicielem nieruchomości, którego namówił do jej sprzedaży za cenę odpowiadającą dwukrotnej jej wartości. Plan CBA zakładał zakup nieruchomości za kwotę 3.000.000,- zł z czego 1.500.000 budżetowych złotych, jak się niżej okaże, z niewiadomych powodów CBA postanowiło wypłacić w gotówce pod stołem.
Panowie stawili sie u notariusza, czyli osoby zaufania publicznego, celem zawarcia umowy sprzedaży. 1.500.000 zł zostało przekazane w gotówce w teczce z nadajnikiem GPS, której teczki sprzedający nie chciał, więc plan śledzenia budżetowych pieniędzy padł. Pozostałą część ceny sprzedaży CBA w osobie agenta posługującego się sfałszowanym dokumentem tożsamości miało zapłacić przelewem na rachunek bankowy.
CBA tłumaczy się, że chciało złapać właściciela, kiedy ten liczy gotówkę wraz z Jolantą Kwaśniewską i układa ją w kupki. Sprytni agenci najlepszych polskich służb wymyślili, że gotówkę przekażą w teczce wyposażonej w ukryty nadajnik GPS i śledząc nadajnik trafią, tam gdzie się uda właściciel.
Niezainteresowany teczką sprzedający przełożył kasę do bagażnika samochodu i zamiast do Kwaśniewskiej udał się do restauracji, gdzie został zgarnięty przez spanikowanych agentów CBA, gorączkowo poszukujących 1,5 bańki, nad którą stracili kontrolę, bo wybyła z teczki z GPSem Właściciela zatrzymano (!!!) i przewieziono do prokuratury w Katowicach, zupełnie jakby za przestępstwo skarbowe w wykonaniu agenta CBA miał odpowiadać właściciel (kupujący, czyli agent CBA, płacąc 1/2 pod stołem uszczuplił należność na rzecz Skarbu Państwa z tytułu PCC (podatek od czynności cywilno-prawnych) o 1/2, czyli o 30 tys złotych, ale w rzeczywistości nie uszczuplil*1)
Agent CBA, podległy Mariuszowi Kamińskiemu, posługujący się sfałszowanym dokumentem tożsamości popełnił domniemane przestępstwo posługiwania się jako autentycznym dokumentem przed innymi organami państwa i administracji publicznej, jakim był sąd wieczystoksięgowy, powiatowe biuro geodezji i katastru, do których trafił akt notarialny zawierający sfałszowane dane osobowe, oraz przed wspomnianym notariuszem.
Podobne domniemane przestępstwo popełnili agenci CBA w Aferze Rolnej, gdzie sfałszowali podpis wójta jednej z gmin na Mazurach oraz posłużyli się sfałszowanymi dokumentami jako autentycznymi przed innymi organami administracji samorządowej i państwowej.
Wspomniane domniemane przestępstwa przeciwko dokumentom są uregulowane, m.in. w Art. Art. 270 i 272 kk:
Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.
§ 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 272. Kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Mariusz Kamiński będzie miał we wtorek postawionych kilka zarzutów, w tym za przekroczenia uprawnien, wśród których mogą być przestępstwa z Art. Art. 231 i 235 kk.
Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej,podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228.
Art. 235. (93)Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Jak widać z powyższego, Mariusz Kamiński od dawna wiedział, że działania fałszerskie CBA, które ujawniły się w Aferze Gruntowej wykraczają poza granice prowokacji, więc będą ścigane jako przestępstwo, mimo to trwał w recydywie i jako przełożony dopuścił do kolejnego domniemanego przestępstwa przeciwko dokumentom w Aferze Willowej w Kazimierzu.
A sprawa była taka prosta – wystarczyło, aby CBA poszło na szkolenie do Jolanty Kwaśniewskiej, która jak wiadomo prowadziła agencję nieruchomości. Uzyskali by poradę, że nie wolno używać fałszywych dokumentów przed osobami zaufania publicznego, sądami i urzędami, a swój cel – przekazanie kasy pod stołem, która miała trafić do osoby trzeciej – osiągnęliby także zawierając cywilno-prawną, a nie notarialną, umowę przedwstępną.
Scenariusz miał wiele słabych punktów, a dziecinną naiwnością CBA było przekonanie, że właściciel nieruchomości pójdzie z kasą, przekazaną pod stołem, bezpośrednio do Kwaśniewskiej, czyli tej osoby trzeciej; dlaczego wymyślili taki scenariusz, pozostanie ściśle strzeżoną wstydliwą tajemnicą CBA.
Innym słabym punktem scenariusza, był fakt, że dzielni agenci CBA nie byli świadomi, że sprzedaż i zakup nieruchomości odbywa się wraz z oświadczeniem woli złożonym przez strony, gdzie jedna sprzedaje, a drugo kupuje, toteż ich zabiegi po zawarciu umowy o jej unieważnienie spotkały się pobłażliwym uśmiechem rejenta. CBA będzie musiał sądownie unieważnić zakup nieruchomości.
Zastanawiam się nad jednym - na ile robaczywa jest organizacja, która, aby osiągnąć jakieś wyniki i tym samym uzasadnić swoje istnienie, posuwa się do domniemanego przestępstwa? Jak długo będzio to czynić, i czy czerpanie korzyści z takiego procederu w postaci wysokich wynagrodzeń i premii, nie jest przestępstwem samym w sobie? Czy domniemane przestępstwa popełnione przez CBA nie zachęcają agentów do kolejnych przestępstw, czyniąc z nich spadkobierców WSI lub innych fabrykatorów teczek?
Popieram Janusza Palikota, że szefa CBA Mariusza Kamińskiego należy natychmiast zatrzymać i wnioskować o „standardowy” środek zapobiegawczy, w obawie, że pozaciera ślady i będzie mataczył.
*1 – ustawa o PCC mówi, że Urząd Skarbowy może podwyższyć podatek, jeśli uzna że cena sprzedaży została zaniżona, jak również obniżyć, jeśli cena jest zawyżona. Skoro cena została zawyżona przez kupującego o 100%, aby przekonać właściciela do sprzedaży, nie doszło do uszczuplenia należności na rzecz Skarby Państwa (ze strony agenta CBA). więc można się spodziewać, że zatrzymany i oszukany właściciel wystąpi o odszkodowanie do CBA i Skarbu Państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)