Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i prezydencki minister, zapowiedział, że pan Prezydent podpisze Traktat Lizboński w niedzielę, nie precyzując o którą niedzielę chodzi.
Informację tę sprostował prezydent-brat, lider partii opozycyjnej, Jarosław Kaczyński, który jako najlepiej poinformowany, oświadczył, że prezydencki minister jest niedoinformowany.
Polityków pogodził (prawdopodobnie) inny prezydencki minister Władysław Stasiak, który podał, że pan prezydent podpisze traktat w sobotę w Sali Kolumnowej Pałacu Namiestnikowskiego dokładnie o 12:00 w południe. Na uroczystość zostali podobno zaproszeni: Jose Manuel Barroso, Fredrik Reinfedt, Jerzy Buzek oraz Donald Tusk.
Nie wiadomo, który z zaproszonych gości przybędzie do Warszawy, zważywszy na niespotykanie krótkie uprzedzenie. W zaproszeniu musi być zatem zwrot "on such a short notice"
Władysław Stasiak potwierdził, że pan Prezydent podpisze Traktat, o czym mówił minister Szczygło, ale też potwierdził słowa prezydenta-brata, że minister Szczygło jest niedoinformowany, gdyż ceremonia odbędzie się w sobotę a nie w niedzielę.
A co by się stalo, gdyby minister Szczygło nie zapowiedział ceremonii podpisania Traktatu? Czy górę wzięłaby decyzja Jarosława Kaczyńskiego, wedle której prezydent miałby nie podpisać Traktatu?
Jeśli tak, to kto rządzi w Pałacu Prezydenckim?
--------------------------------------
W poście poprawiłem imię ministra Szczygło


Komentarze
Pokaż komentarze (18)