Tomek z CBA został spalony, a wraz z nim pomysł na biznesmena z nikąd w garniturze od Armaniego, posuwającego sportowym Porsche 911 lub terenowym Cayene. Ile i jakich luksusowych wozów liczy park maszynowy CBA, nie wie tego nikt. Wiemy natomiast, że nikt się nie da już nabrać na dwa porszaki biznesmena "niewiadomo-skąd", ale z gotówka, zamiast pokaźnej kwoty na rachunku bankowym.
Samochody się starzeją i tracą na wartości, wymagają ubezpieczenia i okresowych przeglądów. Czy stać nas na utrzymywanie z publicznych pieniędzy samochodów, które nieprzydatne w akacjach, będą generować wyłącznie koszty? Sportowego Cayene może może przejąć BOR, ale to byłby jedyny egzemplarz tej marki w parku maszynowym, ponieważ BOR korzysta z BMW i Mercedesów, a co za tym idzie droższy i uciążliwy serwis wymagałby wizyt w jednynym miejscu na Połczyńskiej. Podobnie jest z kupionym na górce luksusowym apartamentem, który wymaga ponoszenia opłat, sprzątania, podatków, itp. Kto da się nabrać na już spalony apartament, bo wieść gdzie się znajduje rozniosła się z prędkością błyskawicy?
W tym miejscu, zanim przejdę do sedna, czlowiek zadaje sobie pytanie, dlaczego CBA, skoro miało tyle fałszywych dowodów osobistych, nie wynajęło luksusowego mieszkania? Dlaczego nie wynajęło porszaków w Niemczech? Tomek w porsze na niemieckich tablicach byłby bardziej wiarygodny.
CBA postanowiło zainwestować w środki trwałe o olbrzymiej utracie wartości w skali roku. Jeśli CBA kupiło Porsche w 2007 r. za ok. 500.000 zł, to w 2009r. jego wartość to ok. 300.000 zł., czyli 200.000 zł + ubezpieczenie + koszty poszty z błotem CBA.
Przepisy nie zezwalają CBA pozbyć się tego szybko tracącego na wartości towaru inaczej niż poprzez publiczną licytację (taką samą, którą CBA za Kamińskiego uważało, że można „ustawić”) z której otrzyma się "ileś", ale nie otrzyma się wartości, ponieważ posiadanie stukniętego auta po Tomku z CBA nie jest żadnym powodem do dumy, a samo auto nie zawiera wartości dodanej.
Gorzej będzie z apartamentem, gdzie my, fundatorzy luksusu w CBA, straciliśmy ponad 1.000.000,- zł na spadku wartości z uwagi na załamanie rynku, a w licytacji także nikt sie nie będzie zabijał o apartament, który trzeba całkowicie wyremontować.
To samo czeka Porsche Cayene i luksusowe mercedesy - jeśli będą nabywcy, to po okazyjnej cenie.
Chciałbym poznać cyfry, ile kosztowała nas rocznie działalność operacyjna, w szczególności wydatki na gadżety, ich utrzymanie, i popijawy podopiecznych historyka, w fotelu szefa służb specjalnych, Mariusza Kamińskiego
Jakie są sukcesy tej służby?
Kilka znam:
- obalenie rządu Jarosława Kaczyńskiego;
- dopuszczenie sie kilku domniemanych przestepstw;
- publiczna kompromitacja, w tym terminów służby specjalne i agent służb specjalnych,które teraz brzmiąsłużby specjalnej troski.
Ze środków trwałych, o których słyszałem, na licytację pewnie pójdą:
- Porsche 911 carrera S 3,8l, 2007
- Porsche Cayene S, 4,8l 2007
- Mercedes CLS Klasse 320 CDi 2006
- Apartament 140 m2 cena zakupu 3.200.000
- Co jeszcze?
Jest jeszcze ostatni aspekt – amatorszczyzna, która przejawia się w postawieniu zarzutu pełnomocnikowi właściciela domu w Kazimierzu, który dokonywał transakcji kupna-sprzedaży nieruchomości z agentem Tomkiem.
Jak wiadomo wartość rynkowa domu to ok. 1.500.000 zł, ale panowie umówili sie na dwa razy taką cenę. Część ceny, która została oficjalnie ujawniona w akcie notarialnym, odpowiadająca wartości nieruchomości, miała zostać zapłacona przelewem, a druga część w gotówce „pod stołem”.
Za sprawą CBA, pełnomocnikowi postawiono zarzut uszczuplenia dochodu Skarbu Państwa na kwotę 30.000 zł. Uważam, że w tym przypadku zarówno CBA i prokuratura są w dużym błędzie – amatorskiej wiedzy. Nie ma żadnego uszczuplenia. Czy ktoś wie dlaczego?


Komentarze
Pokaż komentarze (25)