Archeolodzy są gotowi do wyjazdu w każdej chwili. Razem z nimi mieliby pojechać też geodeci. W pierwszej grupie miałoby pojechać od sześciu do ośmiu osób. Później, w miarę potrzeb ta grupa zostałaby zwiększona. – Każdy dzień zwłoki utrudni naukowcom pracę. Uważam, że do czasu naszego przyjazdu teren powinien zostać przykryty ochronną siatką – zaznacza prof. Buko.
Od tej wypowiedzi minęły dwa tygodnie, ale polscy naukowcy wciąż są w domu. Powód? – Nie ma zgody strony rosyjskiej – mówi w rozmowie z portalem tvp.info prof. dr hab. Andrzej Buko, dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. – Jedziemy ze specjalistycznym sprzętem. Nie dziwi mnie, że strona rosyjska może być zaniepokojona – zauważa.


Komentarze
Pokaż komentarze